Panie trenerze trafiliśmy do grupy marzeń?
To bardzo dobra grupa, która daje nadzieje, która daje szanse i daje wiarę w to, że z tej grupy spokojnie można wyjść. Gdybyśmy trafili jednocześnie na Hiszpanów i Włochów to byłoby zupełnie inaczej, a tutaj mamy taką grupę, że można powiedzieć to Polska jest faworytem.

Rumunia nie będzie tak silnym rywalem jak. np. Anglia?
Można się potknąć na każdym, ale Rumuni nie mają już takich gwiazd jak kiedyś. Dziś gwiazdy ma polski zespół. Cała Europa mówi o Lewandowskim, Gliku, Krychowiaku czy naszych bramkarzach. Nie sądzę, żeby Rumuni byli lepsi od nas. To nas wszyscy powinni się obawiać. Myślę, że gdyby zapytać dziś kogoś w Rumunii czy Danii to powiedzieliby, że cieszą się z losowania, ale Polska jest faworytem numer jeden.

Wspomniał Pan o Duńczykach, nie graliśmy z nimi dawno meczu o punkty, ale w spotkaniach towarzyskich w ostatnich latach raczej nie było za dużo zwycięstw.
W Danii jest teraz zmiana generacji, wchodzą młodzi piłkarze. Drużyna jest trenowana od lat przez tego samego szkoleniowca. Są solidnym zespołem, ale też bez gwiazd wokół których można stworzyć zespół. Ich gra opiera się na znakomitej zespołowości, współpracy wszystkich piłkarzy, a nie na jednym, dwóch, trzech graczach.

W eliminacjach do poprzednich mistrzostw świata Dania przegrała u siebie z Armenią aż 0:4. Więc być może z Ormianami mogą pojawić się problemy?
Pamiętam boje „mojej” reprezentacji z Armenią i myślę, że w żadnym wypadku nie można jej zlekceważyć. Pamiętam walkę na pięści, bo i tak trzeba było się przeciwstawić, bardzo brutalny, bardzo trudny mecz, ale w Polsce łatwo wygraliśmy 4:0. Trzeba do tego spotkania dobrze się przygotować i nie dać się „rozbujać” Ormianom. To jest zespół techniczny, który umie grać w piłkę, ale jakbym Pana zapytał o nazwiska piłkarzy z Armenii, którzy liczą się na arenie międzynarodowej…

Henrich Mchitarjan.
No tak, ale nazwiska kilku Polaków wymienią w każdym miejscu Europy. Nie róbmy z Ormian wielkiego zespołu, bo oni nie są wielkim zespołem. Tylko trzeba się dobrze przygotować do tych meczów.

Widzę, że jest pan optymistą. Co Pan sądzi o Czarnogórze? Za kadencji Waldemara Fornalika zremisowaliśmy z tym zespołem dwa razy i m.in. przez to nie awansowaliśmy na mundial w Brazylii.
Polska jest zespołem coraz lepszym, Czarnogóra jest zespołem coraz słabszym i to jest ta różnica, która dzieli obie drużyny.

Czekają nas dalekie podróże, mecze w wysokiej temperaturze. Nawet w Kazachstanie trzeba będzie walczyć.
Na to trzeba się będzie nastawić. To nie jest grupa do pięknego futbolu i wielkich widowisk, dla kibiców z pewnością mało atrakcyjna, to grupa do walki, trzeba będzie wszystko wyszarpać, włożyć maksimum zaangażowania w mecz. To nie będą piękne widowiska, ale będzie to ciężka, twarda walka o awans do mistrzostw świata.

Eliminacje zaczynamy od meczu wyjazdowego właśnie w Kazachstanie. To dobrze?
Najlepiej zagrać z kimś słabszym na początku, zdobyć trzy punkty i wtedy już w zupełnie innym nastroju podchodzi się do kolejnych meczów.