Dziennik Gazeta Prawana logo

Zdobywca Złotej Piłki "France Football" może zostać prezydentem Liberii

19 października 2017, 19:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Liberia
Liberia/PAP/EPA
George Weah, jeden z najlepszych afrykańskich piłkarzy w historii, uzyskał 38,4 proc. głosów w pierwszej rundzie wyborów prezydenckich w Liberii. W listopadzie w drugiej rundzie zmierzy się z obecnym wiceprezydentem Josephem Boakai, który uzyskał 28,8 proc. głosów.

Pierwsza runda wyborów odbyła się w ubiegły wtorek.

51-letni Weah to jak dotychczas jedyny reprezentant Afryki, którego uhonorowano Złotą Piłką "France Football" oraz osobno w plebiscycie FIFA tytułem Piłkarza Roku. Oba wyróżnienia otrzymał za 1995 rok.

Weah urodził się 1 października 1966 roku w biednej dzielnicy Monrovii. Pierwszy kontrakt seniorski podpisał w 1985 roku z lokalnym klubem Mighty Barrolle. W Europie znalazł się trzy lata później, ale zanim przeniósł się na Stary Kontynent musiał dorabiać jako operator w centrali telefonicznej.

W 1988 roku związał się z AS Monaco, później bronił barw m.in. Paris Saint-Germain i AC Milan. Z każdym z tych klubów wywalczył przynajmniej jedno trofeum. Z PSG był mistrzem Francji w 1994 roku, a z Milanem mistrzem Włoch w 1996 i 1999 roku. Występował także m.in. w Anglii, w Chelsea Londyn oraz w Manchesterze City, ale na Wyspach nie grał już zbyt często.

W reprezentacji Liberii rozegrał 60 meczów i zdobył 22 bramki.

Blisko 20-letnią karierę zakończył w 2003 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Później został politykiem w ojczyźnie, korzystając z doświadczenia zdobytego wcześniej w rozmaitych akcjach charytatywnych. Jeszcze jako czynny sportowiec współpracował m.in. z organizacją UNICEF, zajmującą się pomocą dzieciom, angażował się także w walkę z wirusem HIV.

W 2005 roku Weah kandydował na prezydenta Liberii, ale przegrał rywalizację o urząd w drugiej turze głosowania. W 2014 roku dostał się za to do senatu. Zapowiedział też, że w 2017 roku ponownie wystartuje w wyborach prezydenckich. Tak się stało i tym razem, jak wszystko na to wskazuje, dopnie swego. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj