Zorganizowane w ambasadzie RP w Londynie spotkanie było trzecim odbywającym się w Wielkiej Brytanii, gdzie PZPN rozbudowuje swoją sieć skautingu w celu monitorowania postępów młodych graczy wyrastających z milionowej społeczności Polaków.
Szef skautingu zagranicznego PZPN Maciej Chorążyk tłumaczył, że na terenie kraju funkcjonuje cała siatka współpracowników, którzy regularnie składają raporty z rozgrywek juniorskich i wybierają tych piłkarzy, którzy najlepiej rokują.
- wyliczał.
Jak zastrzegł, "przesiew jest duży, ale zostaną najlepsi z najlepszych".
- wyjaśnił.
Chorążyk zastrzegł, że "emigracja w Wielkiej Brytanii jest młoda i zawodnicy są jeszcze za mali, poza kategoriami wiekowymi, które nas bezpośrednio interesują". Ocenił jednak, że "jest ich dużo i to kwestia czasu, aż w każdym roczniku reprezentacji będziemy mieli kilku chłopaków stąd".
Jak dodał, w ciągu dziesięciu lat programu skautingu zagranicznego udało się wychwycić wielu obiecujących graczy, głównie w Niemczech.
- powiedział Chorążyk.
Wicedyrektor sportowy PZPN Bogdan Basałaj tłumaczył, że najsilniejszym argumentem w rozmowach z młodymi piłkarzami i ich rodzicami wciąż jest możliwość zagrania z orzełkiem na sercu.
- zapewnił.
Z kolei koordynator skautów w Wielkiej Brytanii Przemysław Soczyński powiedział, że "emigracja w Wielkiej Brytanii jest bardzo mocno związana z Polską i jeśli chcemy, żeby ktoś grał dla Polski, to zazwyczaj gra". - dodał.
Jak zapewnił, skauci "skupiają się na profesjonalnych klubach i akademiach, ale sprawdzają każdy sygnał, że ktoś, gdzieś gra".
- podkreślił Soczyński.