W drodze do finału zawodnicy Lechii pokonali kolejno 3:2 w Wejherowie drugoligowego Gryfa, 2:0 w Chełmie rywalizującą w trzeciej lidze Chełmiankę, na własnym stadionie 3:2 Zagłębie Lubin i 2:1 Piasta Gliwice, natomiast w półfinale w Poznaniu okazali się lepsi po rzutach karnych 4:3 od Lecha – po 120 minutach był remis 1:1.
– skomentował na konferencji prasowej w Gdańsku Stokowiec.
Biało-zieloni przegrali jednak ze swoim najbliższym przeciwnikiem pięć ostatnich ligowych meczów, z czego trzy w tym sezonie – 0:1 w Krakowie oraz 1:3 i 0:3 przed własną publicznością.
– ocenił.
W ubiegłorocznym finale gdańszczanie, po bramce Artura Sobiecha, pokonali na PGE Narodowym w Warszawie 1:0 Jagiellonię Białystok.
– dodał.
W piątkowym spotkaniu między słupkami Lechii stanie rezerwowy w lidze Zlatan Alomerovic, który bronił we wcześniejszych pucharowych konfrontacjach.
– zauważył.
Stokowiec miał już okazję prowadzić drużynę na Arenie Lublin – było to w marcu 2017 roku.
„Byłem wtedy trenerem Zagłębia Lubin, a rywalizowaliśmy z Górnikiem Łęczna, którego pokonaliśmy 1:0. Ponadto w tym samym roku z perspektywy trybun oglądałem mecze młodzieżowych mistrzostw Europy. To bardzo sympatyczny, kameralny obiekt” – stwierdził.
Do Lublina Lechia poleci samolotem. Szkoleniowiec biało-zielonych zdecydował się zabrać wszystkich piłkarzy z rodzinami.
– podsumował.
Poza triumfem w zeszłym roku gdańszczanie sięgnęli jeszcze po to trofeum w 1983 roku. Wtedy była to prawdziwa sensacja, bowiem podopieczni trenera Jerzego Jastrzębowskiego przystępowali do tych rozgrywek jako trzecioligowiec (obecna druga liga).