Dziennik Gazeta Prawana logo

We Wrocławiu warunki będą ciężkie. Murawa nasiąknięta jak gąbka

12 października 2020, 15:26
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny
<p>Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny</p>/PAP
Stadion we Wrocławiu jest już gotowy na środowy mecz piłkarskiej reprezentacji Polki z Bośnią i Hercegowiną w Lidze Narodów i trwają tylko prace nad przygotowaniem murawy, która po ostatnich deszczowych dniach jest mocno nasiąknięta. „Wszystko wskazuje, że warunki nie będą łatwe, bo ma dalej padać” – przyznał prezes DZPN Andrzej Padewski.

Aura nie jest ostatnio łaskawa dla Wrocławia i chociaż na przykład w niedzielę było trochę słońca, to nie ma praktycznie dnia, aby nie padało. Deszcz może nie jest intensywny, ale systematyczny i sprawił, że murawa stadionu, gdzie w środę Polska zmierzy się z Bośnią i Hercegowiną, jest mocno nasiąknięta.

– przyznał w rozmowie z PAP prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej.

Aura na pewno wpłynie na frekwencję, która i tak ze względu na pandemię COVID-19 będzie ograniczona, bo stadion będzie się mógł zapełnić jedynie w 30 procentach. Na razie zainteresowanie biletami jest umiarkowane i nie ma problemu z nabyciem biletów.

Ekipa selekcjonera Jerzego Brzęczka we Wrocławiu ma się pojawić we wtorek w południe. W planach jest trening popołudniu na stadionie i później w środę już sam mecz.

Środowe spotkanie będzie dziesiątym pojedynkiem biało-czerwonych na nowym obiekcie we Wrocławiu. Pierwszy raz Polacy zagrali na nim niemal równo dziewięć lat temu, bo 11 listopada 2011 roku; przegrali wówczas z Włochami 0:2.

Najważniejszy mecz polski zespół na Stadionie Wrocław rozegrał podczas Euro 2012 z Czechami. Drużyna prowadzona wtedy przez Franciszka Smudę przegrała 0:1, co oznaczało odpadnięcie z turnieju.

W sumie Stadion Wrocław w stolicy Dolnego Śląska jest trzecim obiektem, na którym polska reprezentacja rozgrywa soje mecze. Wcześniej spotkania odbywały się na zabytkowym już Stadionie Olimpijskim i raz na kameralnym Stadionie Oporowska.

Raz biało-czerwoni we Wrocławiu zagrali jako gość, a było to w roku 1935, kiedy zmierzyli się z reprezentacją III Rzeszy. Górą byli gospodarze, którzy wygrali 1:0. Kolejna ciekawostka związana jest z Robertem Lewandowskim. Najlepszy strzelec w historii polskiej reprezentacji (61 goli) nie ma szczęścia do Stadionu Wrocław, bo chociaż wystąpił tu w siedmiu meczach, ani razu nie trafił do siatki rywali.

Początek meczu Polska - Bośnia i Hercegowina w środę o godz. 20.45.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj