Po przegranym meczu najbardziej wściekły był Gikiewicz. Bramkarz Ślaska miał pretensje do kolegów z drużyny. Obrażał ich i obwiniał za porażkę, podkreślając, że przez takich nieudaczników Śląsk nic nie osiągnie - informuje "Gazeta Wyborcza".

Reklama

Atmosferę załagodzić starał się masażysta zespołu Jarosław Szandrocho, ale Gikiewicza to jeszcze bardziej rozsierdziło i swoją agresje skierował przeciwko pracownikowi klubu.

Wtedy do akcji wkroczył pomocnik Przemysław Kaźmierczak. Ruszył na Gikiewicza i uderzył go w twarz. Tylko natychmiastowa reakcja pozostałych piłkarzy, którzy rozdzielili Kaźmierczaka i Gikiewicza pozwoliła uniknąć dalszej bójce - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Obaj piłkarze nie chcieli komentować całej sprawy. Zarówno Gikiewicz jak i Kaźmierczak twierdzą, że to są wewnętrzne sprawy, które nie powinny wychodzić poza szatnię.