Przed nami start wiosennej części rozgrywek ekstraklasy. Proszę powiedzieć szczerze - Piast jest liderem, czy byłby Pan zadowolony gdyby rzeczywiście sprawił niespodziankę i zdobył tytuł?
To jest dobre dla każdej ligi, nie tylko polskiej, że są niespodzianki. Że ta mistyka, która jest w każdej szatni powoduje, że zespoły solidne, ale bez wielkich gwiazd i nakładów finansowych, sprawiają kłopoty najlepszym, a czasem nawet sięgają po mistrzostwo. Nie zdziwiłbym się, gdyby Piast wygrał, chociaż widzę jak bardzo zbroją się ci, którzy są lekko z tyłu, i myślę, że Piastowi będzie trudno utrzymać pierwsze miejsce. Ale wielki szacunek dla tego co już zrobili.

Jednak wiele osób mówi - po co nam taki mistrz jak Piast, bez szans na wejście do Ligi Mistrzów…
To totalny nonsens. Przecież bardziej utytułowane polskie zespoły też były bez szans na Ligę Mistrzów i przez tyle lat do niej nie awansowały. Osobiście jestem pełen szacunku dla tego co się dzieje w Gliwicach. Kto nie śledził rozwoju futbolu w tym mieście, kto nie widział wielkiego zaangażowania gliwickiego samorządu, ten nie rozumie jak bardzo potrzebna jest dobra piłka w tym środowisku. I trzymam kciuki, żeby Gliwicom się udało, bo warto.

Przed Piastem długa i trudna droga. Nie dość, że mamy przed sobą podział punktów, to przecież Legia Warszawa koniecznie chce zdobyć mistrzostwo na stulecie klubu, Lech Poznań nie zrezygnował jeszcze z obrony tytułu, a Cracovia i Pogoń Szczecin mają apetyt na historyczny wynik. Jak Pan ocenia szansę Piasta?
Przede wszystkim będą się musieli bronić przed Legią, która jak widzimy świetnie się zbroi. Spośród zespołów z czołówki Legia robi najbardziej spektakularne transfery. I na ten zespół Piast powinien zwrócić szczególną uwagę, bo Legia będzie mocna wiosną.

Lecha Pan skreśla, jeśli chodzi o obronę tytułu?
Nikogo nie wolno skreślać. Ale jeśli Lech pozbył się jednego ze swoich najlepszych graczy, i ten zawodnik wylądował w Legii, to na pewno nie jest to dobry sygnał dla zespołu. Czasami w takich przypadkach w zawodnikach wyzwala się złość, chcą pokazać, że i bez gwiazdy sobie poradzą. Niemniej jednak Hamalainen w wielu przypadkach decydował o tym, że Lech zdobywał punkty. Dlatego myślę, że nie będzie łatwo Lechowi, chociaż oczywiście w piłce wszystko się może zdarzyć.

Piast, Legia, Lech, Cracovia… Widzi Pan jeszcze kogoś kto może zamieszać w czołówce i skutecznie włączyć się do walki o europejskie puchary?
Trudno w tej chwili dostrzec kogokolwiek nowego, bo Piast to już jest wystarczająca niespodzianka jak na naszą ligę.

Dużo poniżej oczekiwań jesienią grały takie zespoły jak Lechia Gdańsk, Wisła Kraków, Śląsk Wrocław czy Górnik Zabrze. Czy może się tak zdarzyć, że któraś z tych wielkich przecież firm spadnie z ligi?
Raczej nie chciałbym, żeby dobre marki, uznane w Polsce od wielu, wielu lat opuściły ligę. Teraz np. Lechia roni niesamowite zakupy transferowe. A więc możliwe, że wkrótce te zespoły odbiją się i będę równie groźne jak te, które teraz są w czubie tabeli. Byłoby dla mnie ogromnym zaskoczeniem, gdyby któraś z tych drużyn miała problemy z utrzymaniem się.

Czy widzi Pan jakiegoś zawodnika, który może „wystrzelić” i stać się nową gwiazdą ekstraklasy?
Takich jest wielu. W zasadzie każdy zespół ma takich piłkarzy, których z przyjemnością się ogląda. Ale ja osobiście od kilku lat czekam na wybuch formy Mariusza Stępińskiego. Bardzo się cieszę, że wrócił do Polski, że będzie odbudowywał się tutaj. To jest zawodnik, który ma szansę pokazać się z takiej strony jak najlepsi polscy napastnicy. Ma ku temu wszelkie predyspozycje i talent. Zresztą myślę, że już go zauważono, że już potrafi zdobywać piękne bramki, wielokrotnie powtarzane w telewizji. Myślę, że właśnie na tego zawodnika będzie warto zwrócić uwagę w tym roku.

Pokusi się Pan o wytypowanie pierwszej trójki i spadkowiczów na koniec sezonu?
Spadkowiczów nie typuję nigdy, bo nie życzę tego nikomu. Wiem jakie jest to przykre dla zawodników, dla trenerów, dla kibiców. Natomiast myślę, że sprawa mistrzowskiego tytułu rozstrzygnie się między Piastem a Legią.