Poznaniacy już we wtorek udali się do Sztokholmu, gdzie w meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Europy w środę zmierzą się z szóstą obecnie drużyną ligi szwedzkiej Hammarby IF. O awansie zadecyduje tylko jedno spotkanie, rozgrywane bez udziału publiczności.

Reklama

Trafiliśmy na solidny zespół ligi szwedzkiej, ale nie jest to przeciwnik, którego nie można ograć. Dobrze operują piłką, jest mocny w ofensywnie, dlatego na pewno będziemy musieli zwrócić szczególną uwagę na naszą grę w obronie. Mamy odpowiedni potencjał, żeby takie mecze wygrywać. A czy losowanie było dla nas udane? To okaże się po spotkaniu - mówił Żuraw na konferencji prasowej.

To spotkanie będzie wyjątkowe dla szwedzkiego napastnika "Kolejorza" Mikaela Ishaka, który latem dołączył do drużyny. Bardzo szybko zaaklimatyzował się w stolicy Wielkopolski - dla Lecha zdobył już cztery gole w ekstraklasie i dwa dorzucił z łotewską Valmierą w meczu pierwszej rundy kwalifikacyjnej LE, wygranym przez poznaniaków 3:0.

Dla mnie jest to okazja na "prawie powrót do domu". W końcu wychowałem się około pół godziny drogi od Sztokholmu, w którym siedzibę ma Hammarby. Spotkam się także z kilkoma kolegami, bo grałem w przeszłości między innymi z Madsem Fengerem, Abdulem Khalilim czy Muamerem Tankovicem. To z mojego punktu widzenia bardzo ciekawa rywalizacja - powiedział Ishak krótko po losowaniu.

Piłkarz wciąż śledzi ligę szwedzką i sporo wie na temat najbliższego rywala.

Na pewno grają cały czas atrakcyjną dla oka piłkę, posiadają mocny skład, ale w tym roku obniżyli loty. Zespół zaliczył mocny rozwój pod okiem trenera Stefana Billborna, ale miało to miejsce w minionym sezonie. Teraz już nie idzie im tak dobrze. Kadra się nieco zmieniła i mimo że nie jest już tak silna, to wciąż wymagający rywal - dodał.

Żuraw nie ukrywa, że Ishak przekazał kilka informacji, ale też jego sztab szkoleniowy dysponuje obszernym materiałem o drużynie Hammarby IF. W pierwszej rundzie eliminacyjnej LE Szwedzi pokonali węgierską Puskas Akademia 3:0.

W dzisiejszych czasach jest taki dostęp do meczów, do analiz, do mediów społecznościowych, że o zespole Hammarby wiemy praktycznie wszystko - zaznaczył.

Dużym utrudnieniem dla drużyny wicemistrza Polski może być sztuczna murawa, na której odbędzie się mecz. Szwedzi grają i trenują na niej regularnie.

W Szwecji nie zagrają pozyskani w ostatnich dniach Gruzin Nika Kaczarawa i Wasyl Krawec; kadrę na mecz Lech musiał zgłosić do czwartku. Do składu po lekkim urazie wraca obrońca Lubomir Satka.

Lech dość przeciętnie rozpoczął ligowy sezon - zdobył dwa punkty w trzech meczach i stracił aż siedem bramek - wszystkie po stałych fragmentach gry. Cztery gole rywale zdobyli po rzutach rożnych, a trzy z rzutów karnych.

Nie zamierzamy zatrudniać dodatkowego trenera odpowiedzialnego za stałe fragmenty gry. Mamy wystarczająco duży sztab i naprawdę na ten element poświęcamy sporo czasu. Zawodnicy muszą po prostu lepiej realizować to, co im nakreślamy - stwierdził.

Mecz 2. rundy eliminacyjnej LE Hammarby IF - Lech rozegrany zostanie w środę o godz. 19. Zwycięzca w trzeciej rundzie zmierzy się z lepszym z pary OFI Kreta (Grecja) - Apollon Limassol (Cypr).

Reklama