Wicemistrzowie Polski pewnie awansowali do kolejnej rundy będąc przede wszystkim w drugiej połowie zespołem wyraźnie lepszym. Kluczowym momentem był gol Pedro Tiby w 55. minucie. Szwedzi przez blisko pół godziny musieli grać w dziesiątkę, bowiem dwie żółte kartki ujrzał pomocnik Jeppe Andersen.

Reklama

Do przerwy poznaniacy stworzyli nieco więcej sytuacji, ale i piłkarze Hammarby też mieli swoje szanse i kilkakrotnie Filip Bednarek ratował drużynę od utraty gola.

Gospodarze najwięcej zagrożenia spodziewali się ze strony ich rodaka Mikaela Ishaka, który pochodzi spod Sztokholmu. Nowy napastnik "Kolejorza" imponuje skutecznością w ekstraklasie (cztery bramki w trzech meczach), a dwa trafienia dorzucił w meczu 1. rundy eliminacji LE z FK Valmierą. I rzeczywiście Ishak był aktywny od samego początku, znakomicie funkcjonowała lewa strona Lecha; po akcjach Tymoteusza Puchacza i Jakuba Kamińskiego sporo pracy mieli obrońcy Hammarby.

W defensywie poznaniakom zdarzało się popełniać błędy. Bednarek wygrał pojedynki sam na sam z Aronem Johnsonem i Gustavem Ludwigsonem. Podopieczni Dariusza Żurawia swoich szans szukali w strzałach z dystansu, ale ich celność pozostawiała wiele do życzenia.

W 42. minucie mogło być 1:0 dla lechitów. Ishak otrzymał idealne podane od Dani Ramireza, ale w sytuacji jeden na jeden trafił w nogi interweniującego Davida Ousteda.

Po zmianie stron dominowali już lechici, choć bramka zdobyta przez Tibę była prezentem ze strony Kalle Bjorklunda, który stojąc przed swoim polem karnym źle przyjął piłkę od partnera z drużyny, potem nieudolnym wślizgiem próbował podawać do bramkarza. Futbolówkę przejął Portugalczyk i efektowną "podcinką" pokonał Ousteda.

Po zdobyciu bramki poznaniakom grało się łatwiej, a Szwedzi poczynali sobie coraz ostrzej. W 63. minucie za uderzenie Tiby w twarz drugą żółtą kartkę otrzymał Andersen. Gospodarzom powoli brakowało sił i utrzymania nerwów na wodzy; kolejni zawodnicy Hammarby byli blisko udania się do szatni przed czasem.

Przewagę liczebną wicemistrzowie Polski udokumentowali w ostatnich fragmentach gry. Najpierw Kamiński zdecydował się na strzał z dystansu i po lekkim rykoszecie piłka ugrzęzła w siatce.

W końcówce spotkania w barwach "Kolejorza" zadebiutował Izraelczyk Mohammad Awwad, ale to nie on był bohaterem ostatniej akcji. Znakomitym uderzeniem z linii pola karnego popisał się inny rezerwowy Filip Marchwiński i nie dał szans bramkarzowi gospodarzy, ustalając wynik spotkania.

W czwartek lechici poznają rywala w kolejnej rundzie kwalifikacyjnej. Będzie nim zwycięzca pary OFI Kreta - Apollon Limassol, który będzie też jednocześnie gospodarzem spotkania w 3. rundzie. Pojedynki tej fazy rozgrywek zaplanowano na 23 i 24 września.

Hammarby IF - Lech 0:3 (0:0)

Bramki: 0:1 Pedro Tiba (55), 0:2 Jakub Kamiński (89), 0:3 Filip Marchwiński (90+3).

Żółta kartki: Hammarby IF - Mohanad Jeahze, Jeppe Andersen, Serge-Junior Matrinsson, David Ousted, Abdul Khalili, Alexander Kacaniklic; Lech Poznań - Dani Ramirez, Jakub Kamiński, Michał Skóraś.

Reklama

Czerwona kartka: Hammarby IF - Jeppe Andersen (za dwie żółte w 63. minucie).

Sędziował: Sascha Stegemann (Niemcy). Mecz bez udziału publiczności.