Michniewicz, który w roli szkoleniowca mistrza Polski w poniedziałek zastąpił Aleksandara Vukovica, odbył z Legią na razie trzy treningi.

Reklama

"Pracujemy wspólnie krótko, ale intensywnie. Nie wiem, na ile udało mi się wpłynąć na drużynę, to się dopiero okaże, ale mam nadzieję, że już będą widoczne jakieś efekty i kilka pomysłów uda się wdrożyć" - powiedział trener Legii, który w środę spotkał się z dziennikarzami.

Była to pierwsza konferencja prasowa w tradycyjnym wydaniu od początku pandemii koronawirusa, choć zachowane były obostrzenia sanitarne, m.in. odległości między dziennikarzami.

Zdaniem Michniewicza Legia będzie faworytem czwartkowego spotkania, ale robi wszystko, by się do niego optymalnie przygotować.

"Żyję wyłącznie tym meczem, bo jest on dla nas bardzo ważny. Musimy wygrać, bo chcemy grać dłużej w Europie, a pokonanie Drity Gnjilane to istotny krok. Jesteśmy faworytem, mamy atut własnego boiska, ale robimy wszystko, by być jak najlepiej przygotowanym. Będziemy bazować na tym, nad czym pracowaliśmy przez dwa ostatnie dni. Ale stąd też dokładna analiza przeciwnika. Była ona już przygotowana przez klubowych analityków, ale ja lubię dopilnować wszystkiego sam, stąd cały czas analizuję rywala" – zażartował.

O ekipie z Kosowa powiedział, że dysponuje niezłymi technicznie zawodnikami o dobrych warunkach fizycznych.

"Bramki zdobywa głównie po stałych fragmentach gry, ostatnio z karnego. Ma niezłych skrzydłowych. My jednak przede wszystkim musimy pokazać własne atuty" - zaznaczył.

Szkoleniowiec nie chciał spekulować na temat składu, w jakim Legia wybiegnie na boisko i ewentualnych zmian w porównaniu z zestawieniem i ustawieniem preferowanym przez Vukovica.

"Nie wiem jeszcze, w jakim składzie zagramy. Za nami bardzo intensywny wczorajszy dzień. Po dwóch treningach siedzieliśmy jeszcze do późnych godzin nocnych. Teraz jedziemy do Legia Trening Centre i będziemy rozmawiać o meczowej +18+. Opcji jest wiele, na każdej pozycji mamy sporo możliwości. Jestem zbudowany tym jak, do tej pory prezentował się zespół, zawodnicy bardzo łatwo wdrażali założenia, a co do składu, to zdecydujemy jutro na porannej odprawie" - tłumaczył.

Wiadomo, że w czwartek nie zagra obrońca Igor Lewczuk, który musi pauzować za kartki.

Michniewicz, który jednocześnie prowadzi reprezentację młodzieżową, nie krył zaskoczenia, że w ogóle podjął pracę w Legii.

"To, że tu jestem, to chyba największe zaskoczenie. Po spotkaniu z Rosją (w eliminacjach MME - PAP) przygotowywałem się do meczów z Serbią i Bułgarią, ale życie napisało inny scenariusz i teraz siedzę tu przed państwem. Mam okazje wspólnie z prezesem i współpracownikami realizować projekt Legia. Chcemy stworzyć zespół, który będzie się przyjemnie oglądać, ale który będzie wygrywał, bo to jest najważniejsze, ale dobrze byłoby dołożyć do tego określony styl i emocje. Nad tym na pewno będziemy pracować. Cudów nie obiecuję, mogę tylko obiecać, że jak zawsze ja i moi współpracownicy będziemy zaangażowani w ten projekt od rana do nocy" - podsumował.

Jak przekazał, znany z aktywności w mediach społecznościowych szkoleniowiec na razie postanowił ją zawiesić.

"Do odwołania. Będę kontaktował się z państwem przez nasze media klubowe. Twitter na razie idzie do zamrażarki, tak samo inne media. Nie mam czasu i ochoty na żadne polemiki. Moja drużyna i ja mamy przemawiać na boisku i na tym zamierzam się skupić" - zakończył.

Reklama

Mecz Legii z Dritą, bez udziału publiczności, rozpocznie się w czwartek o godz. 20.30.