Początek meczu w wykonaniu Śląska był bardzo obiecujący, bo nie minęło 120 sekund, a dwa razy mocno zakotłowało się w polu karnym gospodarzy. Szansę na pokonania bramkarza Paide miał Robert Pich, ale nie trafił w bramkę.

Reklama

I na tym emocje na długie minuty się skończyły. Wrocławianie mieli optyczną przewagę, byli częściej przy piłce, ale grali za wolno, aby się przedrzeć przez zagęszczoną defensywę rywali. Często próbowali grać długimi podaniami, co nie przynosiło żadnego zagrożenia. Zespół z Estonii koncentrował się na rozbijaniu ataków Śląska i próbował wyprowadzać kontrataki.

Przed przerwą ciekawie zrobiło się praktycznie jeszcze tylko raz. Po kilku szybkich podań bez przyjmowania w idealnej sytuacji znalazł się Waldemar Sobota. Zawodnik Śląska miał przed sobą już tylko bramkarza Paide, ale źle przymierzył i Mikel Aksalu zdołał odbić piłkę.

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Co prawda częściej wrocławianom udawało się przedrzeć w pole karne rywali, ale nadal brakowało sytuacji bramkowych. Dopiero po ponad kwadransie to się zmieniło, kiedy po ładnej akcji szansę na gola miał Mateusz Praszelik, ale uderzył za lekko.

Kilka chwil wcześniej na boisku pojawił się Fabian Piasecki i był bohaterem kolejnej akcji Śląska. Po zagraniu Patryka Janasika w pole karne sprytnie Praszelik przepuścił piłkę, a wprowadzony napastnik wrocławian uprzedził obrońcę Paide i z bliska trafił do siatki.

Minęły trzy minuty i Piasecki mógł mieć już dwa gole na koncie. Po dośrodkowaniu z prawej strony zawodnik Śląska znowu uprzedził rywali, ale tym razem Aksalu nie dał się zaskoczyć.

Kiedy wydawało się, że jeżeli padnie jeszcze jakiś gol, to zdobędzie go polski zespół, gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po stałym fragmencie gry wrocławianie wybili piłkę, ale za chwilę ponownie została wstrzelona w szesnastkę, gdzie Wojciech Golla tak fatalnie interweniował, że zmylił Michała Szromnika i trafił do siatki.

Chwilę później Śląsk powinien znowu prowadzić, ale nieatakowany Praszelik z pola karnego fatalnie przestrzelił. Wrocławianie nacierali, ale marnowali kolejne okazje. Aż do 89. minuty. Wówczas Pich z Krzysztofem Mączyńskim krótko rozegrali rzut rożny i ten drugi idealnie dośrodkował na głowę Marka Tamasa, który strzałem z bliska ustalił wynik meczu.

Paide Linnamesskond - Śląsk Wrocław 1:2 (0:0).
Bramki: Paide Linnamesskond - Wojciech Golla (77.-sam.); Śląsk Wrocław: Fabian Piasecki (66.), Mark Tamas (89.).
Żółta kartka: Paide Linnamesskond - Henri Anier, Abdul Razak Yusif; Śląsk Wrocław - Sebastian Bergier.
Sędzia: Aszot Ghaltachczjan (Armenia).
Widzów: około 1500.
Paide Linnamesskond: Mikel Aksalu - Joseph Saliste, Ragnar Klavan (71. Hadji Drame), Ishaku Konda, Hindrek Ojamaa - Andre Frolov, Abdul Razak Yusif, Karl Mool - Siim Luts (90. Deabeas Owusu-Sekyere), Edgar Tur (90. Kristofer Piht), Henri Anier.
Śląsk Wrocław: Michał Szromnik - Szymon Lewkot, Wojciech Golla, Mark Tamas - Patryk Janasik, Krzysztof Mączyński, Mateusz Praszelik (86. Rafał Makowski), Dino Stiglec (86. Victor Garcia) - Waldemar Sobota, Robert Pich, Sebastian Bergier (60. Fabian Piasecki).