Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia w roli trenera zatrudniła stand-upera. Feio przebił Glapińskiego

7 marca 2025, 09:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Legia w roli trenera zatrudniła stand-upera. Feio lepszy od Glapińskiego
Legia w roli trenera zatrudniła stand-upera. Feio lepszy od Glapińskiego/PAP/EPA
Do tej pory palmę pierwszeństwa dzierżył w tej kategorii prezes NBP, Adam Glapiński. Jednak pan profesor w czwartek stracił tytuł najlepszego stand-upera Rzeczpospolitej. Od wczoraj jest nim Goncalo Feio. Szkoleniowiec Legii Warszawa po meczu z Molde opowiadał takie bajki, że nawet dzieci w nie uwierzą.

Legia Feio miała ligę "wciągnąć nosem"

Goncalo Feio trenerem Legii został pod koniec ubiegłego sezonu. Przed rozpoczęciem nowych rozgrywek Portugalczyk znany z arogancji dawał do zrozumienia, że ekipa z Łazienkowskiej pod jego wodzą zdmuchnie wszystkie pionki z planszy. W dodatku zrobi to, w stylu jakiego jeszcze w Ekstraklasie nie widziano. Legia ma bardzo dobrych piłkarzy, najlepszych w Polsce. To będzie wyjątkowy sezon, który zapamiętacie na długo - mówił w lipcu Feio.

Oczywiście na zapowiedziach się skończyło. Legia z Feio za sterem na jesieni zaliczyła więcej spektakularnych wpadek i efektownych zwycięstw. Tylko słabość przeciwników i fura szczęścia pozwoliły jej na dalszą walkę na trzech frontach.

Feio był już blisko zwolnienia z Legii

Feio był bliski zwolnienia, ale ostatecznie pozwolono mu zachować posadę i przygotować zespół do rundy wiosennej. W zimowym oknie transferowym Legia wydała na transfery ponad 4,5 mln euro. Wykupiła wypożyczonych Rubena Vinagre (2,3 mln euro, transferowy rekord polskiej Ekstraklasy) i Ryoyę Morishitę (500 tys. euro). Dodatkowo sprowadziła Vahana Bichakhchyana za 250 tys. euro i Ilję Szkurin za 1,5 mln euro. Do tego na Łazienkowskiej pojawi się nowy bramkarz - Vladan Kovacevic. Do składu wrócił też Juergen Elitim, który z powodu kontuzji stracił całą pierwszą część sezonu.

Mimo takich wzmocnień drużyna dowodzona przez Feio fatalnie zaczęła wiosenną część sezonu. Największą wpadkę legioniści zaliczyli w Radomiu, gdzie po katastrofalnej grze przegrali 1:3. Mająca mistrzowskie aspiracje Legia aktualnie jest na czwartym miejscu w tabeli. Do prowadzącego Lecha Poznań traci aż osiem punktów i na ten moment jej szanse na tytuł wydają się niewielkie.

Decyzje sędziów pomogły Legii w Pucharze Polski

Legia cały czas liczy się w walce o Puchar Polski. W półfinale zmierzy się z Ruchem Chorzów. Jednak w opinii wielu podopiecznych Feio nie byłoby już w tych rozgrywkach, gdyby nie "pomoc" Szymona Marciniaka i Piotra Lasyka. W ćwierćfinałowym pojedynku duet sędziowski nie przyznał Jagiellonii Białystok dwóch rzutów karnych. Obie decyzje arbitrów były mocno kontrowersyjne.

Feio w Molde oglądał inny mecz

Sporo szczęścia legioniści mieli też w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji. Po pierwszej połowie wyjazdowej konfrontacji z Molde FK przegrywali 0:3 i był to najniższy wymiar kary. Piłkarze z Warszawy fart, że na przerwę nie schodzili do szatni z bagażem 4 lub nawet 5 bramek. Ostatecznie mecz zakończył się dla nich porażką 2:3, bo gospodarze, którzy ligowe rozgrywki zaczynają dopiero pod koniec marca, w drugiej połowie opadli z sił.

Każdy kto oglądał mecz doskonale widział słabości Legii i jak przebiegała gra na boisku. W pierwszej części spotkania stołeczny zespół nie istniał na murawie. To jednak nie przeszkodziło Feio w opowiadaniu bajek na pomeczowej konferencji prasowej. Szkoda jedynie, że nie wywozimy stąd remisu. Pomimo bardzo dobrej gry przeciwnika, oddaliśmy więcej strzałów i mieliśmy więcej sytuacji, co oddaje najlepiej statystyka goli oczekiwanych. Tak było nawet w pierwszej połowie, że mieliśmy więcej okazji, ale przegrywaliśmy 0:3 - wypalił Portugalczyk.

Feio robi lepszy stand-up od Glapińskiego

Feio w swoim stylu jeszcze opowiadał "coś" o atakowaniu wolnych przestrzeni, zamykaniu środka boiska, czy fazach przejściowych. Jednak chyba już nikt nie nabiera się na jego "piękne" słowa. Najlepiej widać to w komentarzach kibiców Legii, które znajdują się w serwisie legia.net pod oceną meczu wygłoszoną przez Portugalczyka. Najdelikatniej mówiąc fani mają już dość opowieści z mchu i paproci, bo każdy z nich widzi, że Legia pod wodzą Feio jest po prostu słaba i nawet oratorskie popisy 35-letniego trenera, które swoim odklejeniem od rzeczywistości przebijają stand-upy profesora Glapińskiego tego nie zmienią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProsty quiz z geografii. Każdy powinien trafić przynajmniej 6/10. Mistrzowie nie popełnią błędu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj