"Brava Juve, ci hai provato", "Bravo Juventus, przynajmniej spróbował" - tytułuje w internetowym wydaniu "La Gazzetta dello Sport". Dziennik uważany za biblię włoskich kibiców, nie ma wątpliwości, że z Berlina turyński klub powraca z podniesionym czołem. Gracze Barccelony, uważani w ostatnich dniach za zwykłych ziemian, znów nazwani są Marsjanami, a ich styl gry uznany za nieosiągalny dla zwykłych śmiertelników. Którym przez moment, przy stanie jeden do jednego, wydawało się, że mają jakiekolwiek szanse. Złudzenia te szybko rozwiał kolejny samotny spacer Messiego z piłką przez połowę boiska i ciarki strachu na plecach obrońców Juventusu.

Juventusowi pozostaje satysfakcja, że tym finałem uszlachetnił włoską piłkę nożną, pozostającą w kryzysie, rzucając na szalę serce, wolę i taką jakość gry, jaką dysponuje. "Nie można winić turyńskiego klubu, że nie było jej wiele" - kończy "La Gazzetta dello Sport". Turyńska "La Stampa", należąca do Fiata, podobnie jak Juventus, nie obawia się szukać przyczyn berlińskiej porażki. Jedną z nich, zdaniem dziennika, jest średnia wieku zespołu: 30 lat i 153 dni. Pociesza się natomiast, że trzej gwiazdorzy Barcelony - Messi, Suarez i Neymar - to Argentyńczyk, Urugwajczyk i Brazylijczyk. Ani jednego Hiszpana. Wstyd, powiedziałby Arrigo Sacchi, były trener narodowej reprezentacji Włoch.