Na stadionie San Siro, na którym odbędzie się finałowe spotkanie (godz. 20.45), swoje regularne mecze rozgrywają zespoły Milanu i Interu. Trudno jednak sobie wyobrazić, że w sobotę - zamiast starcia drużyn z Hiszpanii - kibice oglądaliby derby Mediolanu. Oba zespoły ze stolicy Lombardii przeżywają bowiem w ostatnich latach głęboki kryzys.
Dwie ostatnie edycje Ligi Mistrzów odbyły się bez Interu i Milanu, podobnie będzie w kolejnej (sezon 2016/17). Drużyny słabo spisują się też w Serie A i mają poważne problemy z budżetem. "Nerazzurrim" grożą wysokie kary za nieprzestrzeganiem zasad finansowego fair play, natomiast Sylvio Berlusconi rozważa sprzedaż "Rossonerich".
- powiedział Umberto Gandini, dyrektor sportowy Milanu.
Gandini tłumaczył, że kłopoty lombardzkich ekip mają ścisły związek z charakterystycznym dla włoskich klubów sposobem zarządzania.
- zauważył działacz Milanu.
Według Gandiniego, problemy finansowe mają przełożenie na poziom całej włoskiej ligi oraz spadek popularność piłki nożnej.
- podkreślił.
Niezależnie od wyniku sobotniego finału w Lidze Mistrzów po raz trzeci z rzędu triumfować będzie drużyna z Hiszpanii. W tym sezonie żaden z włoskich klubów nie przeszedł do 1/4 finału. We wcześniejszych latach zespoły z Półwyspu Apenińskiego wielokrotnie zdobywały najwyższe trofea. Milan wygrywał Puchar Europy siedmiokrotnie, zaś Inter trzykrotnie, ostatni raz w 2010 roku.