Policja na razie nie wie, co spowodowało wybuchy, ale potwierdziła, że doszło do trzech eksplozji w pobliżu hotelu, w którym mieszkali dortmundczycy. Autokar został uszkodzony w dwóch miejscach. W pojeździe zostały wybite szyby.
Informację o urazie Bartry potwierdził jego ojciec Jose. - powiedział agencji EFE.
Spotkanie zostało przełożone na środę na godzinę 18.45. Zawodnikiem niemieckiej drużyny jest Łukasz Piszczek.
Spiker informował oczekujących na stadionie kibiców, że nie ma zagrożenia na obiekcie i wokół niego. Fani zostali poproszeni o pozostanie na swoich miejscach i zachowanie spokoju. Po kilkudziesięciu minutach bezpiecznie opuścili obiekt.
Agencja dpa poinformowała, że piłkarze Borussii rozjechali się do domów. Nad okolicami hotelu w dzielnicy Hoechsten pojawił się dron, przy pomocy którego policja poszukiwała kolejnych ładunków.
Der BVB-Mannschaftsbus steht noch auf der Straße. Scheiben hinten kaputt #BVBASM pic.twitter.com/p7DPJoyU4K
— Sebastian Kolsberger (@Kolsi85) 11 kwietnia 2017
Borussia doceniła na Twitterze gesty solidarności ze strony kibiców Monaco. "Dziękujemy wam za cierpliwość, zrozumienie oraz okrzyki +Dortmund, Dortmund!+, drodzy fani Monaco" - napisano w języku angielskim.
Zaoferowano także przyjezdnym pomoc w znalezieniu noclegu. Instrukcje również zamieszczono na Twitterze.
- napisał na Facebooku polski piłkarz AS Monaco Kamil Glik.
Do sytuacji odniosła się też FC Barcelona, która o 20.45 rozpoczęła zgodnie z planem swoje wyjazdowe spotkanie z Juventusem Turyn. "Wyrazy wsparcia dla Marca Bartry, BVB i jej kibiców" - napisano.
Odpisal mi #Piszczek "Jak przejeżdżaliśmy obok miedzy autami a płotem wybuchła bomba. Wszystko ok. Bartra ma rozcięta rękę. W szpitalu."
— Tomasz Włodarczyk (@wlodar85) 11 kwietnia 2017