W Salamance wszystko zaczęło się zgodnie z planem, ponieważ w 18. minucie prowadzenie wiceliderowi ekstraklasy dał Walijczyk Gareth Bale. Jednak niespełna kwadrans po przerwie do wyrównania niespodziewanie doprowadził Alvaro Romero.

Reklama

Pięć minut później po przypadkowej akcji "Królewscy" znów prowadzili, a piłkę do własnej bramki skierował Juan Gongora. Wynik ustalił w doliczonym czasie Brahim Diaz.

Na sztucznej nawierzchni na Ibizie gospodarze postawili trudne warunki Barcelonie, która dotarła do finału poprzedniej edycji Copa del Rey, a wcześniej cztery razy z rzędu triumfowała w tych rozgrywkach.

Już w dziewiątej minucie prowadzenie Ibizie dał Josep Caballe, a przed przerwą to trzecioligowiec był bliższy powiększenia prowadzenia niż goście wyrównania. Gospodarze strzelili nawet drugiego gola, ale nie został uznany, ponieważ sędzia dopatrzył się faulu.

Grająca bez wielu podstawowych zawodników Barcelona zdołała trafić na 1:1 w 72. minucie - wówczas na listę strzelców wpisał się Francuz Antoine Griezmann. Ten sam zawodnik ustalił wynik meczu w doliczonym czasie.

Było to drugie spotkanie mistrzów Hiszpanii pod wodzą trenere Quique Setiena. W pierwszym pokonali u siebie Granadę 1:0, dzięki czemu utrzymali prowadzenie w tabeli ekstraklasy. Tym razem jego podopieczni zagrali w nietypowym ustawieniu 3-4-3.

Nie oddaliśmy w pierwszej połowie ani jednego strzału. To był nowy system i trzeba było się do niego przyzwyczaić. Musimy z większym przekonaniem rozgrywać piłkę, więcej biegać w ataku i zrozumieć taktykę nakreśloną przez trenera. Po przerwie wykonaliśmy dobrą robotę. Dziękuję kolegom, którzy podawali mi przy bramkach. Miałem dwie okazje i obie weszły - relacjonował Griezmann.

Do 1/8 finału awansowały również m.in. Athletic Bilbao, Valencia i Sevilla.

W odróżnieniu od poprzednich edycji, tym razem w Pucharze Króla nie rozgrywa się rewanżów. Wyjątkiem będą półfinały.