Przez godzinę "The Reds" w starciu z drużyną broniącą się przed spadkiem grali niezwykle ospale i nie potrafili stworzyć dogodnej okazji do zdobycia bramki.

Reklama

Ich grę odmieniła dopiero potrójna zmiana, na którą zdecydował się trener Juergen Klopp. Niemiecki szkoleniowiec na boisko wpuścił Brazylijczyka Roberto Firmino, Holendra Georginio Wijnalduma oraz Jordana Hendersona. Zwykle cała trójka zaczyna mecz w podstawowym składzie.

Liverpool nabrał tempa, a w 71. minucie po podaniu Gwinejczyka Naby'ego Keity wynik otworzył Sadio Mane. Po strzale Senegalczyka z około 10 metrów piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki.

W końcówce wynik ustalił inny zmiennik - Curtis Jones. To było pierwsze trafienie w karierze w Premier League 19-letniego pomocnika, który wykorzystał zgranie Egipcjanina Mohameda Salaha.

Zwycięstwo Liverpoolu było dobrą wiadomością dla także broniącego się przed spadkiem West Ham United Łukasza Fabiańskiego. Kilka godzin wcześniej "Młoty" zremisowały na wyjeździe z Newcastle United 2:2, a przy obu straconych golach polski bramkarz nie miał nic do powiedzenia.

Goście dwukrotnie obejmowali prowadzenie. Na gola Michaila Antonio odpowiedział Paragwajczyk Miguel Almiron, natomiast po trafieniu Czecha Tomasa Soucka wyrównał Jonjo Shelvey.

W tabeli West Ham jest 16., a nad otwierającą strefę spadkową Aston Villą ma cztery punkty przewagi.