Właściciel Spartaka Moskwa ma dość. Leonid Fiedun wściekł się po ostatnim meczu swojej drużyny. Ekipa ze stolicy Rosji straciła punkty przez fatalną decyzję sędziego.
Spartak do 88. minuty pojedynku z PFK Soczi prowadził 2:1. Jednak wtedy główną rolę postanowił zagrać arbiter główny spotkania. Sędzia chyba źle spojrzał w kalendarz, bo prezentów gwiazdkowych nie rozdaje się w sierpniu. Prowadzący mecz podyktował dla gości rzut karny z "kapelusza". Telewizyjne powtórki pokazują, że faulu nie było, a decyzja sędziego delikatnie mówiąc była kuriozalna. Przyjezdni "jedenastki" nie zmarnowali i spotkanie zakończyło się niezasłużonym remisem.
- grzmiał po meczu Fiedun, który twierdzi, że to nie pierwszy raz, kiedy jego zespół jest krzywdzony przez arbitrów. Właściciel Spartaka sugeruje, że przeciwko jego został zawiązany spisek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: Spartak Moskwa
Zobacz
|