Sociedad oraz Villarreal mają po 11 punktów i o jeden wyprzedzają Real Madryt, Getafe, Cadiz i Granadę, przy czym tylko beniaminek z Kadyksu nie ma w tej grupie zaległego spotkania.

Reklama

Zespół z San Sebastian w niedzielę pokonał w Sewilli Betis 3:0, po golach Cristiana Portu, Mikela Oyarzabala i Adnana Januzaja. Gospodarze w przypadku zwycięstwa awansowaliby na pierwsze miejsce.

"Marca" napisała, że nowy lider w Sewilli pokazał dobrą piłkę, ale i nie obyło się bez kontrowersji. W drugiej połowie, przy prowadzeniu gości 1:0, w głównej roli wystąpił... VAR. Najpierw wideoanalizy wymagała sytuacja, po której do siatki Betisu trafił Antonio Sanabria i sędziowie uznali, że był na spalonym. Później paragwajski napastnik domagał się rzutu karnego, a dowodem faulu obrońcy miała być rozdarta koszulka, ale po weryfikacji arbiter główny uznał, że najpierw faulował gracz miejscowych.

Z kolei dziennik "As" nie ma wątpliwości, że "lider nazywa się Oyarzabal". 23-letni napastnik reprezentacji Hiszpanii, który przed tygodniem przesądził o wygranej "La Rioja" w Lidze Narodów ze Szwajcarią (1:0), w niedzielę zdobył gola i popisał się asystą przy trafieniu Portu. Z takim piłkarzem można marzyć o wszystkim - oceniła gazeta.

Z kolei Villarreal, prowadzony od tego sezonu przez Unaia Emery'ego, wygrał 2:1 z Valencią, gdzie ten szkoleniowiec pracował w latach 2008-2012.

Czwartego gola w sezonie zdobył dla gospodarzy Paco Alcacer, który w szóstej minucie wykorzystał "jedenastkę" i otwiera klasyfikację najskuteczniejszych. W drugiej połowie bramkę decydującą o wygranej uzyskał Daniel Parejo. To jego pierwsze trafienie w nowych barwach; przez dziewięć poprzednich sezonów występował w... Valencii. Gola dla gości strzelił Portugalczyk Goncalo Guedes.

W sobotę porażek doznali tradycyjni faworyci rozgrywek, czyli Real Madryt i Barcelona. "Królewscy" przegrali u siebie z beniaminkiem Cadiz 0:1, a "Duma Katalonii" w takich samych rozmiarach uległa na wyjeździe Getafe.

Hiszpańskie media nie mają wątpliwości po historycznej, pierwszej wyjazdowej wygranej Cadiz ze stołecznym rywalem. "Real płaci za swoją bierność" – to jeden z tytułów prasowych. Dziennikarze podkreślają, że trener Zinedine Zidane, niezadowolony z postawy swoich piłkarzy, już w przerwie dokonał czterech zmian.

Nie ma wytłumaczenia, trzeba przyjąć porażkę. Nie weszliśmy dobrze w mecz, było nam ciężko od samego początku i to skomplikowało naszą sytuację. Ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Na drugą połowę dokonaliśmy zmian i graliśmy trochę lepiej. Inna rzecz, że gdybyśmy w pierwszej połowie stracili dwa, trzy gole, nie moglibyśmy mieć pretensji - ocenił francuski szkoleniowiec Realu.

Porażka Barcelony także była pierwszą w sezonie. Jej trener Ronald Koeman był niezadowolony z sędziowania, ale zaraz po spotkaniu starał się ważyć słowa. Chodziło m.in. o agresywną, wręcz na granicy przepisów, grę Getafe. Eksperci przyznawali, że ten zespół mógł, a nawet powinien zakończyć mecz w osłabieniu.

Jedyną niepokonaną drużyną pozostaje Atletico Madryt, które pokonało na wyjeździe Celtę Vigo 2:0.

W sobotę 24 października El Clasico - Barcelona podejmie Real Madryt.