Zwycięstwo faworytowi, osłabionego brakiem ciężko kontuzjowanego Holendra Virgila van Dijka, nie przyszło łatwo.

Reklama

Goście z Londynu prowadzili od 10. minuty po golu znanego z młodzieżowych mistrzostw Europy Hiszpana Pablo Fornalsa.

Liverpool wyrównał w 42. minucie, gdy Fabiańskiego pokonał z rzutu karnego strzałem w środek bramki Egipcjanin Mohamed Salah - po faulu właśnie na nim.

Trener gości David Moyes nie zgadzał się po meczu z tą decyzją arbitra.

"Jestem zdumiony, że w pierwszej połowie został podyktowany rzut karny. Nie mogę uwierzyć, że pozwalamy na przyznawanie takich +jedenastek+" - przyznał szkoleniowiec.

W drugiej części gospodarze wciąż przeważali, ale trzy punkty zapewnił im dopiero w 85. minucie wyróżniający się w ostatnich tygodniach Diogo Jota, sprowadzony z Wolverhampton Wanderers.

Portugalczyk, który wszedł na boisko kwadrans wcześniej, pokonał polskiego bramkarza strzałem w sytuacji praktycznie sam na sam.

Co ciekawe, Diogo Jota kilka minut przed tym golem też trafił do siatki, ale wówczas po interwencji VAR nie uznano jego bramki, odgwizdując faul (Senegalczyka Sadio Mane).

Trener Liverpoolu Juergen Klopp podkreślił, że zwycięstwo jego drużyny zostało odniesione dzięki ciężkiej pracy na boisku.

"To było absolutnie konieczne przeciwko temu przeciwnikowi. Nie chodziło o proste środki, ponieważ oni są na to zbyt dobrzy. Trzeba być bezczelnym, sprytnym. I my właśnie tacy byliśmy" - podkreślił.

Liverpool z 16 punktami awansował na pierwsze miejsce. Dotychczasowy lider Everton (13 pkt) zagra w niedzielę na wyjeździe z Newcastle United.

We wcześniejszych sobotnich meczach zwycięstwa na wyjeździe odnieśli faworyci. Manchester City pokonał Sheffield United 1:0, a Chelsea Londyn wygrała z Burnley 3:0. Obie pokonane drużyny znajdują się w strefie spadkowej z jednym punktem na koncie.

W siódmej kolejce Premier League najciekawiej zapowiada się niedzielny mecz Manchesteru United z Arsenalem Londyn. "Czerwone Diabły" kilka dni wcześniej pokonały w Lidze Mistrzów czołową drużynę Bundesligi RB Lipsk aż 5:0.

Reklama