Dziennik Gazeta Prawana logo

Podszyli się pod komunistycznych kibiców

16 czerwca 2010, 06:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na dzień dobry Brazylia. Taki pojedynek zmroziłby nawet najlepszych piłkarzy świata. Ale nie reprezentację Korei Północnej. Ci piłkarze grają nie dla siebie, ale dla Ukochanego Przywódcy. Wspierają ich wierni kibice. Ale gdy przyjrzeć się im bliżej, okazuje się, że to... fałszywi Koreańczycy.

Chiny obiecały wysłać na mundial tysiąc obywateli, którzy mają występować w roli koreańskich cheerleaderek. Tajemnicza reprezentacja nazywana imieniem mitycznego rumaka Chollima zaczęła wczoraj mundial od meczu z Brazylią.

Jak nie poluzować reżimu, a jednocześnie zapewnić piłkarzom w dalekiej RPA krzepiący doping? Tu trzeba myśli wielkiego Kim Dzong Ila. Ukochany przywódca Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej zwrócił się o pomoc do bratnich Chin, które na gruncie ideologicznym "są mu tak bliskie jak język i zęby".

Każdy krok na murawie w RPA to sprawa wagi państwowej. Koreański bramkarz Ri Myong-Gu opisywał swą misję jako "obrona wrót do ojczyzny". On i jego koledzy mają jeden cel - przynieść szczęście wodzowi. Pod tym względem nic się nie zmieniło od 44 lat.

W 1966 roku Korea Północna zadebiutowała na mundialu i wyeliminowała Włochy. Tak musiało być, skoro Kim Ir Sen polecił im "jako reprezentantom regionu azjatyckiego wygrać jeden lub dwa mecze".

Filigranowi piłkarze stali się ulubieńcami gospodarzy. Mieszkańcy Middlesbrough, gdzie rozgrywano mecze grupowe, pokochali ich od pierwszego, przegranego z rosyjskimi osiłkami 0:3. Tysiące wybrały się do Liverpoolu na ćwierćfinał z Portugalią. Koreańczycy prowadzili 3:0, ale wkroczył Eusebio. Portugalczycy wygrali 5:3, a po Koreańczykach słuch zaginął. Fani z Middlesbrough znów usłyszeli o bohaterskich piłkarzach w 2002 roku, kiedy Nick Bonner nakręcił dokument „Game of their Lives”.

Chińskie cheerleaderki raczej nie dadzą im tyle uczucia. Na szczęście Chollima nie są zdani tylko na nie. Zawsze mogą liczyć na Simona Cockerella, który razem z Bonnerem prowadzi towarzystwo kibiców Korei Północnej.

"Na meczu w Riyadzie, który dał im awans do mistrzostw, byłem jedynym fanem Korei otoczonym przez 65 tysięcy kibiców Arabii Saudyjskiej" - mówił mieszkający w Pekinie Anglik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj