Dziennik Gazeta Prawana logo

Australia i Ghana dzielą się punktami

19 czerwca 2010, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Australia i Ghana dzielą się punktami
AP
Przez pierwsze 20 minut wydawało się, że wszystko idzie po myśli Australijczyków. W 11. minucie gola zdobył Brett Holman. Jednak wystarczyła jedna sytuacja pod bramką drużyny z Antypodów, by radość zmieniła się w smutek. Nie dość, że Ghana wykorzystała rzut karny, to Harry Kewell zobaczył czerwoną kartkę za zagranie ręką.

Ghana: 22-Richard Kingson - 4-John Pantsil, 8-Jonathan Mensah, 19-Lee Addy, 2-Hans Sarpei - 6-Anthony Annan, 21-Kwadwo Asamoah, 23-Kevin-Prince Boateng, 13-Dede Ayew - 3-Asamoah Gyan, 12-Prince Tagoe.

Australia: 1-Mark Schwarzer - 2-Lucas Neill, 3-Craig Moore, 14-Brett Holman, 8-Luke Wilkshire - 23-Mark Bresciano, 5-Jason Culina, 16-Carl Valeri, 7-Brett Emerton - 10-Harry Kewell, 21-David Carney.

Sędzia: Roberto Rosetti (Włochy).

W drugim z rzędu występie w południowoafrykańskich mistrzostwach świata australijscy piłkarze dostali czerwoną kartkę. Z Niemcami (0:4) przedwcześnie boisko opuścił Tim Cahill, a w sobotnim spotkaniu przeciwko Ghanie (1:1), po zaledwie 25 minutach, włoski sędzia Roberto Rosetti odesłał do szatni Harry'ego Kewella. To był najbardziej kontrowersyjny moment meczu na stadionie w Rustenburgu.

Po inauguracyjnym blamażu trener "Kangurów" Pim Verbeek dokonał w wyjściowym składzie czterech zmian. To było trafne posunięcie, bowiem jeden z dotychczasowych rezerwowych - Brett Holman w 11. minucie strzelił bramkę, dobijając piłkę po niepewnej interwencji Richarda Kingsona po rzucie wolnym Marka Bresciano.

Marzenia Australijczyków o komplecie punktów prysły niecały kwadrans później. Po akcji Dede Ayewa zakończonej strzałem Jonathana Mensaha, z linii bramkowej piłkę ręką wybił Kewell. Arbiter bez wahania pokazał mu czerwoną kartkę, choć telewizyjne powtórki pokazały, że zawodnik Galatasaray Stambuł został "nastrzelony", sam nie wykonał ruchu ręką, a poza tym piłka odbiła się od jego ramienia. Z karnego wyrównał Asamoah Gyan.

Mimo liczebnej przewagi, Ghana nie zaatakowała ze zdwojoną siłą, jakby była usatysfakcjonowana czterema punktami na koncie (wcześniej wygrana z Serbią 1:0) i pozycją lidera w tabeli grupy D. Dopiero minutę przed przerwą groźnym uderzeniem popisał się Kevin-Prince Boateng, a jeszcze lepszą interwencją Mark Schwarzer.

Bezbarwne było pół godziny drugiej części. Afrykańczycy uparcie atakowali środkiem boiska, próbując kilkrotnie strzałów z dystansu. Były one jednak albo niecelne albo blokowane przez rywali. Australijczycy specjalnie nie kwapili się do ataków, gdyż z przodu wyraźnie brakowało im "armat".

Obraz gry zmienił się po roszadach w składzie, jakich dokonał holenderski selekcjoner ekipy z antypodów. Zaledwie kilkadziesiąt sekund po wejściu bliski powodzenia był Scott Chipperfield. To była pierwsza groźna akcja jego zespołu od 40 minut.

Najlepszą okazję Australijczycy mieli w 72. minucie, ale Luke Wilkshire przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Ghany. Równie fatalna była dobitka Joshuy Kennedy'ego.

Do końca próbowała, ale bez powodzenia, też Ghana, która tym meczem zapisała się w historii MŚ. Był to bowiem setny występ w mundialach reprezentacji z Czarnego Lądu (licząc wszystkie drużyny).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj