Cała czwórka to wielkie nazwiska włoskiej piłki siatkowej: kapitan kadry Dragan Travica oraz Iwan Zajcew, Giulio Sabbi i Luigi Randazzo są już w drodze powrotnej do Włoch. We wtorek w brazylijskiej metropolii wyląduje trzech ich zastępców. Jednym z nich jest 19-letni Simone Giannelli, rewelacja ubiegłego sezonu, zawodnik mistrza kraju drużyny Trento, który już się przymierzał do gry w reprezentacji.

Reklama

W Brazylii wpada od razu na głęboką wodę: Włosi zagrają w środę z Serbami, a w czwartek z Polakami, mistrzami świata.

Właśnie ich nieudany występ na mistrzostwach świata w naszym kraju zmienił stosunek selekcjonera do drużyny: Mauro Berruto zrobił się wymagający. Domaga się od zawodników wysokiego poziomu na parkiecie, ale także poza nim. Czwórka, która rozstała się z turniejem, zabalowała w sobotę, mimo iż nie uzgodniono z nikim tego nocnego wyjścia.

- Istnieją wartości, które powinny być podstawą każdego uczynku dla tych, którzy grają w narodowych barwach. Jeśli nie dla wszystkich było to jasne - oświadczył selekcjoner - mam nadzieję, że od dziś już będzie.

Decyzja, która podjęta została wspólnie z władzami związku piłki siatkowej, ma na celu przywrócenie centralnego miejsca poszanowaniu ról i reguł. Odesłani do domu siatkarze będą tłumaczyć się w Rzymie, a ich koledzy, którzy pozostali w Rio, powinni się zrehabilitować swoją gra także za nich.