Zawodnicy Trefla, z debiutującym w roli pierwszego szkoleniowca Winiarskim, mogą uchodzić za jedno z większych pozytywnych zaskoczeń rozgrywek. Po pierwszej rundzie wykrystalizowała się wyraźna, składająca się z czterech drużyn czołówka, ale to gdańszczanie z dorobkiem 20 punktów są liderem "grupy pościgowej".

Reklama

"Nie chciałbym w swojej ekipie nikogo wyróżniać, bo mega pozytywnie zaskoczył mnie cały zespół. Na pewno wyróżnieniem jest dla nas to, jak drużyny z czołówki podchodzą oraz przygotowują się do meczów z nami i w jaki sposób grają, czyli zawsze pierwszą szóstką. To świadczy o tym, że obawiają się nas, bo jesteśmy bardzo groźni" - zauważył Winiarski.

Gdańszczanie lekko wyhamowali pod koniec rundy, bo przegrali cztery ostatnie spotkania. Inna sprawa, że mierzyli się, poza beniaminkiem Ślepskiem Malow Suwałki, z zespołami z ligowego topu, czyli Zaksą Kędzierzyn Koźle, Vervą Warszawa Orlen Paliwa oraz Jastrzębskim Węglem.

Trefl tylko raz przegrał 0:3 – w takim stosunku uległ stołecznej drużynie, ale po zaciętej walce, bo w każdym secie stracił do rywali tylko dwa punkty.

"W każdym z tych spotkań mogliśmy zaprezentować się lepiej i mogliśmy coś więcej ugrać. Z Vervą mieliśmy swoje szanse szczególnie w pierwszej i trzeciej partii, w których końcówki przegraliśmy na własne życzenie. Może ostatnia część rundy pozostawiła trochę złe wrażenie i czujemy pewien niedosyt, ale i tak jestem bardzo zadowolony z postawy chłopaków. Chciałbym przypomnieć od czego zaczynaliśmy, bo piąte miejsce zajmuje zespół, w który na początku sezonu niewielu wierzyło. Niespodziewanie rywalizujemy również w Pucharze Polski" – dodał Winiarski.

Z zespołów, z którymi zmierzył się Trefl, największe wrażenie zrobił na 36-letnim szkoleniowcu Jastrzębski Węgiel. W ostatniej kolejce ekipa z Górnego Śląska triumfowała w Gdańsku 3:1. Tym samym siatkarze serbskiego trenera Slobodana Kovaca wygrali 10. mecz z rzędu – na tę świetną serią składa się osiem zwycięstw w PlusLidze oraz dwa w Lidze Mistrzów.

"Żadna drużyna nie zagrała z nami tak dobrze, jak Jastrzębski Węgiel i to nie przypadek, że po raz ostatni ta ekipa przegrała na początku listopada. Goście zanotowali 11 asów, obronili bardzo dużo piłek i w dwóch pierwszych setach postawili nas pod ścianą. Byliśmy w głębokiej defensywie i nie mogliśmy sobie z tym poradzić. W trzeciej partii dobrze zareagowaliśmy i widać było, że stać nas na bardzo dobrą grę, jednak przeciwnik był ewidentnie lepszy i takie mecze też należy zaakceptować. Razem przegrywamy, razem wygrywamy i teraz musimy przełknąć gorycz porażki. Ta pigułka jest bardziej gorzka niż zwykle, ale przełkniemy ją wspólnie" - zapewnił.

Reklama

Kolejny ligowy mecz gdańszczanie rozegrają 18 stycznia, kiedy zmierzą się w Radomiu z Cerrad Enea Czarnymi. Trzy dni wcześniej czeka ich rywalizacji w ćwierćfinale Pucharu Polski, a rywala poznają po zaplanowanym 30 grudnia losowaniu.

"Cieszę się, że ta runda już się skończyła. Teraz mamy cztery dni spokojnej głowy na spędzenie świąt z rodzinami i +reset+. Później wracamy do ciężkich treningów, bo zdajemy sobie sprawę, że druga część rozgrywek będzie jeszcze trudniejsza i musimy być na to gotowi. A jeśli chodzi o życzenia, mam właściwie tylko jedno. Życzę sobie i chłopakom zdrowia, bo jeśli ominą nas kontuzje, to jestem spokojny o pracę, jaką wykonujemy. Uważam, że podążamy w bardzo dobrym kierunku" – podsumował Winiarski.