Polki nie bez kłopotów wygrały z Bułgarkami, ale Nawrocki cieszył się przede wszystkim ze zwycięstwa.

Reklama

Uważam, że dziewczyny rozegrały dobre spotkanie, przede wszystkim zwycięskie. Nie gra się łatwo w Apeldoorn, mówiłem już o tym wielokrotnie przed turniejem. I co jest symptomatyczne, zawsze ten pierwszy mecz - czy to miało miejsce podczas Ligi Narodów, czy na mistrzostwach Europy - wyglądał podobnie. Wszystkim gra się tu ciężko, także reprezentacji Turcji (przegrała z Niemkami 1:3), zarówno ze względu na specyfikę hali i na fakt, że to był pierwszy mecz. Dlatego też te elementy zabrały nam trochę finezji w grze - podkreślił selekcjoner.

Biało-czerwone grały nierówno, falami. Były momenty, że dominowały na parkiecie, lecz też łatwo traciły wiele punktów z rzędu. W czwartym secie prowadziły już 14:8, ale niewiele brakowało, by Bułgarki doprowadziły do tie-breaka.

Bułgaria to zespół zgrany, mocny, z doświadczonymi zawodniczkami. Ta reprezentacja pokazała i podczas mistrzostw Europy, i w mistrzostwach świata, że potrafi wszystkim napsuć krwi. Po jednej i po drugiej stronie widać było nerwy. Bułgarki i my graliśmy bardzo spięci, mając świadomość, że ten mecz może decydować o kolejności w grupie. Za chwilę jedni i drudzy będą musieli zagrać z Niderlandami i szukać szansy w meczu z Azerbejdżanem. Ja mogę tylko pozytywnie myśleć o tym spotkaniu - zaznaczył Nawrocki.

Jak dodał, jest pełen uznania dla Magdaleny Stysiak, która szybko musiała się przestawić z pozycji atakującej, na której występuje w swoim klubie Savino Del Bene Scandicci, na przyjęcie.

Reklama

Magda nie ma łatwo, ta zmiana pozycji gdzieś polaryzuje na cały zespół. Uważam, że dziewczyny pomogły jej doskonale i w przyjęciu, i też Aśka (Wołosz) wielokrotnie podwyższyła piłkę, żeby Magdzie było łatwiej. Cieszę się, że tak wiele dała drużynie i pomogła w odniesieniu zwycięstwa - ocenił.

Konfrontacja Polek z Bułgarkami nie wywołała większego zainteresowania i przez niemal całe spotkania rywalizacji na boisku towarzyszyła cisza na trybunach. Więcej kibiców pojawiło się dopiero przed meczem Niderlandek z Azerbejdżanem.

Myślę, że nie możemy na to patrzeć, musimy się alienować od tego typu sytuacji, tego, co jest z boku. W Niderlandach siatkówka żeńska jest takim sportem narodowym, w czwartek spodziewamy się może nie kipiszu, jaki miał miejsce w Turcji, ale przynajmniej tego, co było na mistrzostwach Europy kilka lat temu - stwierdził polski szkoleniowiec.

Polki w środę mają dzień przerwy. Mamy przewidzianą na jutro siłownię, a zawodniczki, które mniej grały, będą miały zajęcia z piłkami. Przygotowujmy też odprawę wideo, ale przyda się też złapać trochę oddechu po dzisiejszym meczu - podsumował selekcjoner.