Włoskie media we wtorek poinformowały o ponad 300 osobach zarażonych koronawirusem, z których 11 zmarło. Rozprzestrzeniający się wirus poważnie zakłócił imprezy sportowe w tym kraju. Cztery spotkanie piłkarskiej Serie A w ostatni weekend zostały odwołane, także siatkarska federacja zawiesiła rozgrywki - w niedzielę odbyły się tylko dwa mecze żeńskiej ekstraklasy.

Reklama

We kobiecej lidze występuje pięć reprezentantek Polski. Wołosz z Imoco Volley Conegliano, miasta leżącego 50 kilometrów na północ od Wenecji, przyznała, że w jej regionie na razie życie toczy się w miarę spokojnie.

Na razie czekamy cierpliwie na rozwój wydarzeń i zachowujemy spokój. Nie siejemy paniki, bo do wszystkiego trzeba podchodzić z głową. Szkoły są wprawdzie zamknięte, ale w mieście życie raczej toczy się normalnie. Bary i restauracje są otwarte, sklepy spożywcze również. Robiłam wczoraj zakupy i nikt tu niczego nie wykupuje "na zapas" - powiedziała reprezentantka Polski.

Nie ukrywa jednak, że życie sportowe zostało już trochę zakłócone, bo plany sportowe - ze względu na dynamicznie rozwijającą się sytuację z koronawirusem - co chwilę ulegają zmianie.

Na ten moment mamy trzy mecze przełożone. Władze ligi zaczynają już myśleć o zmianie kalendarza i niewykluczone, że play off zostanie skrócony. Przy tak napiętym terminarzu trudno będzie bowiem znaleźć wolny termin, żeby te zaległości nadrobić - podkreśliła.

Rozgrywająca nie ukrywa, że nieplanowana tygodniowa przerwa w rozgrywkach może okazać się akurat dobra dla jej drużyny, która w tym sezonie jest wyjątkowo eksploatowana. Oprócz rywalizacji w Serie A, awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń, a dodatkowo triumfowała w Pucharze Włoch i klubowych mistrzostwach świata.

Możemy ten tydzień poświęcić na przygotowania i spokojne treningi. Od kiedy zaczęłyśmy sezon, nie miałyśmy ani jednego tygodnia, w którym mogłybyśmy tylko trenować. Mecz za meczem, podróże i czasami dzień wolny. Liczę, że ta przerwa wyjdzie nam akurat na dobre - wspomniała.

Pierwszym meczem lidera włoskiej ekstraklasy po przerwie prawdopodobnie będzie wyjazdowy pojedynek w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń z Allianz MTV Stuttgart, zaplanowany na 4 marca.

Nie wiem natomiast, co będzie z rewanżem. Może być taka sytuacja, że rozegramy go bez publiczności, co byłoby dla nas bardzo smutne. Kibice bardzo licznie przychodzą na nasze mecze i stwarzają niepowtarzalną atmosferę. Musimy się jednak z tym liczyć - podsumowała polska siatkarka.