Developres do fazy play off awansował z pierwszego miejsca w tabeli. W finale jednak musiał uznać wyższość Grupy Azoty Chemika Police, przegrywając w serii 1-3. Po ostatnim spotkaniu drużyna z Rzeszowa nie kryła rozczarowania takim rozstrzygnięciem. Antiga przyznał, że uczucie żalu nie minęło szybko.

Reklama

"Z każdym dniem jest trochę łatwiej. Czas jest potrzebny w takiej sytuacji. Oczywiście, jesteśmy zadowoleni, bo mamy medal i dobry sezon za sobą, ale złoto było blisko, więc wciąż trochę szkoda. Było ciężko. Chemik jest mocną drużyną, a mimo to byliśmy blisko. Na papierze klub z Polic może ma lepszą drużynę, ale grając dobrze mieliśmy swoje szanse" - zaznaczył.

Zapewnił, że jest bardzo zadowolony z postawy zarówno swoich podopiecznych, jak i współpracowników.

"Jestem naprawdę dumny z tego, co zrobiliśmy. Zarówno dziewczyny, jak i sztab pracowali bardzo dobrze. Było ciężko. Ten ostatni rok z powodu COVID-19 był bardzo trudny dla sportowców. Mój zespół zrobił naprawdę wszystko, żeby być w stanie osiągnąć dobry wynik. Mimo wszystko więc to był wspaniały rok" - ocenił Francuz.

Finałowa rywalizacja zaczęła się po myśli jego drużyny. Wygrała ona pierwsze spotkanie, a w drugim prowadziła w setach 2:0. Potem jednak sytuacja się odmieniła i górą była ekipa prowadzona przez Turka Ferhata Akbasa.

"Szkoda, że nie byliśmy w stanie utrzymać poziomu gry w drugim meczu. Prawda jest taka, że Chemik chyba na początku spisywał się gorzej, więc można raczej powiedzieć, że później zarówno on zaczął się lepiej prezentować, a u nas coś się popsuło. Dziewczyny jednak dały z siebie wszystko. Tak już jest w siatkówce, że prowadzenie 2:0 w setach nie wystarczy, by wygrać mecz. W obu drużynach było wiele opcji personalnych i można było robić dużo zmian. Ferhat z tego skorzystał i przyniosło to efekt. Trzeci mecz był bardzo zacięty, czwarty również, poza tym ostatnim setem. Kibice mieli co oglądać" - analizował były trener męskiej reprezentacji Polski, z którą w 2014 roku zdobył mistrzostwo świata.

W trakcie minionego sezonu ligowego często chwalił swoje zawodniczki za ciężką pracę oraz stworzenie dobrej atmosfery. W takim samym składzie podczas przygotowań do rozgrywek 2021/22 już się jednak nie spotkają.

"Będzie kilka zmian, właściwie jak zawsze. Zespół będzie trochę inny, ale podobny do tego z ostatniego sezonu pod tym względem, że będzie dużo młodych siatkarek. Budżet mamy podobny. To będzie fajna drużyna, żeby pracować i rywalizować z najlepszymi. Jej budowa nie jest jeszcze całkiem zakończona" - przyznał.

Obecnie poświęca więcej czasu najbliższym, ale to nie znaczy, że całkowicie zrezygnował ze śledzenia rywalizacji siatkarskiej.

"Dobra siatkówka do obejrzenia to przyjemność, a nie tylko praca. Większość rozgrywek klubowych jest już zakończona. W Polsce do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia awansu do ekstraklasy u kobiet i u mężczyzn. Na pewno będę trochę oglądał Ligę Narodów, ale teraz na pewno też jest bardzo ważny czas dla rodziny i dla siebie. To też jest potrzebne" - zaznaczył.

Antiga, który przed przenosinami do Rzeszowa pracował tylko z męskimi zespołami, zapewnił, że obejrzy na pewno także 1 maja finały Ligi Mistrzów i Ligi Mistrzyń.

"Liczę na zwycięstwo Grupy Azoty Zaksy Kędzierzyn-Koźle. Mam nadzieję, że słabszy okres jest już za nią i wygra. To byłby pierwszy triumf tego klubu w LM. Benjamin Toniutti gra świetną siatkówkę, a kędzierzynianie od początku sezonu imponowali swoją grą. Nie można powiedzieć, że w finale będą mieli łatwo, bo nigdy nie jest, a Itas Trentino jest w stanie grać bardzo dobrze. Ale to, jak ZAKSA grała z Cucine Lube Civitanova czy z Zenitem Kazań, było wspaniałe. Trzymam kciuki za nią" - podkreślił.

W kobiecym finale tych prestiżowych rozgrywek - między A. Carraro Imoco Conegliano i VakifBankiem Stambuł - stawia na ekipę Joanny Wołosz.

"Myślę, że wygra Imoco, ale spodziewam się naprawdę fajnego meczu" - zaznaczył.

Reklama

W połowie kwietnia ogłoszono nazwisko następcy Laurenta Tilliego w roli trenera męskiej reprezentacji Francji po igrzyskach w Tokio. Został nim słynny Bernardo Rezende, który ma ją prowadzić do zmagań olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Jednym z kontrkandydatów utytułowanego Brazylijczyka był... Antiga.

"Było blisko, ale federacja wybrała Rezende. Nie pozostaje mi nic innego jak uszanować tę decyzję, bo to najlepszy trener na świecie. Wygrał wszystko. Szkoda mi, bo byłoby naprawdę fajnie prowadzić własną drużynę narodową. Będę oglądał jej występy i kibicował" - zapewnił Francuz.

Przyznał, że gdyby to on został wybrany na nowego szkoleniowca "Trójkolorowych", to łączyłby tę funkcję z dalszą pracą z siatkarkami Developresu.

"Nie jest to nietypowe. Rezende od bardzo dawna praktykuje jednoczesne prowadzenie żeńskiego klubu (Sesc-RJ/Flamengo - PAP) i męskiej reprezentacji. To żaden problem. Teraz mogę powiedzieć, że jestem trenerem żeńskiej i męskiej siatkówki. Dalej oglądam wiele meczów mężczyzn. Jest nieco inaczej, ale praca jest podobna - po prostu prowadzisz do sukcesu grupę ludzi, którzy grają w siatkówkę" - podsumował Antiga.