"Bardzo lubię skakać w Innsbrucku. Szkoda tylko, że nie przyjechałem z taką dyspozycją, jaką bym chciał, z takimi naprawdę solidnymi skokami" - powiedział Stoch.

Reklama

Regularności nie można mu odmówić. W dwóch pierwszych konkursach obecnej edycji TCS w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen zajął 19. miejsce. Jego wyniki w tej prestiżowej imprezie są przykrą niespodzianką, bo bardzo dobrze spisał się w poprzedzających ją zawodach w Engelbergu. W Szwajcarii jeden konkurs wygrał, a w drugim był dziewiąty.

"Czegoś mi brakuje i to mnie denerwuje. Dziś było poprawnie technicznie, ale z odległości nie mogę być zadowolony. Nie mam takiej dobrej energii, odejścia na progu, przez co potem ląduję za blisko" - tłumaczył.

W sobotę w pierwszej serii, rozgrywanej systemem KO, zmierzy się z Gregorem Schlierenzauerem. Spiker na Bergisel zapowiedział ich starcie jako pojedynek gigantów. Austriak to bowiem jeden z najbardziej utytułowanych skoczków w historii, ale już od kilka lat nie jest w wielkiej formie.

"To nie będzie żaden pojedynek. Każdy z nas skoczy, ile potrafi i mam nadzieję, że obaj awansujemy do serii finałowej" - zaznaczył Stoch.

Początek konkursu w sobotę o godz. 14.