Mistrz olimpijski i siedmiokrotny mistrz świata wyjaśnił, że jest miłośnikiem zegarków i oglądając konferencje prasowe wielkich gwiazd sportu zawsze zazdrościł im chronometrów.
powiedział biathlonista na antenie telewizji NRK.
Norweg wyjaśnił, że jego kontakt z producentem, firmą Richard Mille polegał na myśli: "albo się uda albo nie, ale próbować należy zawsze - teraz zorientowałem się, że oni jednak interesują się biathlonem i znają moje nazwisko. To było bardzo przyjemne, nie mówiąc już, że takiego zegarka raczej nigdy nie kupiłbym za własne pieniądze".
Dodał, że używa go podczas zawodów, ponieważ nie potrzebuje chronometrów z pulsometrem i GPS. "Moi rywale go zauważyli i naprawdę mi go zazdroszczą” - dodał.
Według wyliczeń szwedzkiego dziennika "Aftonbladet" to potwornie drogi zegarek i kosztuje w zależności od wersji 140-210 tysięcy euro, a Boe otrzymał najdroższy - biathlonista w ubiegłym sezonie PŚ, w którym odniósł 16 zwycięstw zarobił na premiach równowartość "zaledwie dwóch takich zegarków".