Dziennik Gazeta Prawana logo

Norwegia marzy o letniej Grand Prix w Oslo, lecz ... miastu brakuje pieniędzy

23 czerwca 2020, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Holmenkollen
<p>Holmenkollen</p>/shutterstock
Skocznia Holmenkollen to ikona norweskiego sportu i jeden z najbardziej znanych na świecie obiektów, ale nie jest w stanie zorganizować letniej Grand Prix z powodu braku pieniędzy. "To katastrofa" - uważa Clas Brede Brathen dyrektor skoków narciarskich w norweskiej federacji narciarskiej.

Obecna skocznia została gruntownie przebudowana z okazji narciarskich mistrzostw świata w 2011 roku kosztem 200 milionów euro. Plany przewidywały położeniu igelitowego podłoża, lecz właścicielowi, którym jest miasto Oslo, zabrakło pieniędzy gdyż modernizacja kosztowala prawie dwa więcej niż kalkulowano.

Jak wyliczył Brathen zabrakło wtedy zaledwie 160 tysięcy euro, co przy tak ogromnych kosztach inwestycyjnych było kroplą w morzu.

W okresie letnim kompleks narciarski zwiedza milion turystów. "Oprowadzałem tu Leo Messiego, dla którego Holemnollen było jedyną rzeczą, którą znał w Norwegii. To samo powiedział przed rokiem aktor Chuck Norris" - wspomina Brathen.

„Większości zwiedzających skoki zna tylko z telewizji, a tu mieliby możliwość oglądać trenujących skoczków z bliska, na żywo, nie mówiąc już o letniej Grand Prix w noc świętego Jana. W tym czasie mamy białe noce, więc wieczorny konkurs w słońcu z pewnością zainteresowałby stacje telewizyjne z Polski i Niemiec, gdzie ten sport jest bardzo popularny wielki” - dodał.

Jego zdaniem inwestycja szybko by się zwróciła. Chodzi o maksymalnie 200 tysięcy euro ale gmina Oslo w dalszym ciągu tłumaczy się brakiem środków finansowych. "W ten sposób mamy wyjątkowo drogi obiekt używany kilka razy w roku. W tym sezonie było to sześć godzin. O letnim konkursie GP już prawie dziesięć lat tylko marzymy” - ubolewa norweski działacz.

Pierwsze skoki odbyły się na Holmenkollen w 1892 roku. Obiekt był sześć razy modernizowany, obecny jest dziełem "międzynarodowym". Głównym wykonawcą była szwedzka firma, architektem Belg z duńskiego biura projektowego, dźwigi zostały sprowadzone z Finlandii, a stalowa konstrukcja najazdu została wyprodukowana w Polsce, w Radomsku. Przywieziona w częściach do Norwegii została skręcona na miejscu.

Biograf norweskiej rodziny królewskiej Tor Bomann Larsen podkreśla, że dla Norwegów Holmenkollen jest wyjątkowym, niemal świętym miejscem.

„Królowie Norwegii od 1906 roku, z wyjątkiem lat wojny, byli zawsze obecni podczas zawodów narciarskich w marcu, bez względu na pogodę i zawsze obserwowali je do końca” - przypomina.

Panujący w latach 1957-91 Olav V nawet startował w konkursie w latach 1922 i 1923. Obecnie panujący (od 1991 roku) jego syn Harald V zasiadał na trybunie z herbem królewskim 63 razy i był nieobecny tylko raz, w tym roku, kiedy zawody rozgrywane były bez publiczności z powodu epidemii koronawirusa.

„Tak więc mamy drogą skocznię z wielką historią i pozycją w świecie, która nie jest obiektem całorocznym, a jeden z najbogatszych krajów Europy nie jest w stanie sfinansować letniego podłoża” - skomentował Brathen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj