Bjerkman kupił urządzenie, typ małego traktora z siedzeniem dla kierowcy i pojemnikiem na skoszoną trawę z tyłu, na swoje urodziny. Tego typu kosiarki mogą być w Norwegii rejestrowane jako pojazdy drogowe, a po modyfikacjach silników uczestniczą w wyścigach.

Reklama

„Był to pierwszy raz. Usiadłem, zapaliłem silnik i kosiarka ruszyła jak samochód do przodu z taką szybkością, że aż wyskoczyła w górę, a później na zakręcie przewróciła się i po kilkakrotnym odbiciu się od ogrodzenia dwa, trzy razy przejechała po mnie na pełnym gazie. Myślałem tylko o tym, czy działają jej ostrza. Te jednak zatrzymały się po tym, jak zadziałały specjalne czujniki” - opowiedział Bjerkmann mediom, m.in. dziennikowi "Dagbladet".

W szpitalu uznano, że miał dużo szczęścia, gdyż stwierdzono u niego tylko złamanie łokcia i ogólne potłuczenie.

”Lekarze powiedzieli mi, że jest to sensacyjne, ponieważ wcześniejsi pacjenci po takich wypadkach z kosiarkami, których w Norwegii jest dużo, wyglądali jak hamburgery i w wielu przypadkach tracili życie” - dodał rzecznik.

W mediach społecznościowych zamieścił zdjęcia posiniaczonej twarzy i szwów na niej. „Miałem duże szczęścia i chyba posiadam teraz rekord świata w skoku na kosiarce” - zażartował.

Bjerkmann przejdzie w tym tygodniu operację, a później czeka go kilka tygodni zwolnienia chorobowego. W tej sytuacji, jak podkreślił, raczej nie przyjedzie na letnią Grand Prix w Wiśle w dniach 22-23 sierpnia. Z powodu koronawirusa są to jedyne zawody pozostałe w kalendarzu tego cyklu. W ubiegłym roku w klasyfikacji generalnej triumfował Dawid Kubacki,