To najlepszy polski wynik w mistrzostwach świata od lat 80. ubiegłego wieku, gdy miejsca w czołowej dziesiątce zajmowały siostry Tlałki - Dorota i Małgorzata.

Reklama

Obie Polki w mistrzostwach w Cortinie d'Ampezzo odniosły życiowy sukces. Obchodząca w piątek 27. urodziny Gąsienica-Daniel startuje od wielu lat, ale w tym sezonie po raz pierwszy regularnie punktuje w zawodach Pucharu Świata. Do rywalizacji powróciła jesienią ubiegłego roku po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej złamaniem kości piszczelowej na treningu w Nowej Zelandii. Podopieczna trenera Marcina Orłowskiego już we wtorek potwierdziła świetną formę, zajmując ósme miejsce w slalomie równoległym. Wcześniej była 12. w kombinacji i 27. w supergigancie.

Polka jedną z faworytek

19-letnia Łuczak ostatnio regularnie punktuje w Pucharze Europy. Kilka dni temu nawet prowadziła na półmetku slalomu giganta w Berchtesgaden, ale nie ukończyła drugiego przejazdu. Jest mistrzynią Polski w tej konkurencji z 2019 i 2021 roku (poza tym ma tytuł w slalomie w 2018 roku). Na początku marca planuje starty w mistrzostwach świata juniorek w Bansku w Bułgarii, gdzie będzie jedną z faworytek.

Jedynym polskim medalistą mistrzostw świata pozostaje Andrzej Bachleda-Curuś, który w latach 70. był drugi i trzeci w kombinacji. To właśnie on w 2010 roku był pomysłodawcą nieistniejącego już dzisiaj programu wspierającego młodych narciarzy Tauron Bachleda Ski. Uczestniczyły w nim m.in. Gąsienica-Daniel i Łuczak.

"Maryna od początku miała w sobie +to coś+ i żmudną, ciężką pracą dochodziła do tego, co jest dziś. Magda natomiast trenowała wtedy indywidualnie dużo wyjeżdżając chociażby do Włoch. I na szczęście, można powiedzieć, bo dało jej to jakąś tam przyzwoitą bazę" - mówił w rozmowie z PAP Bachleda-Curuś.

Kosztowny błąd

Niewiele brakowało, by siódma na półmetku Gąsienica-Daniel była w czwartek jeszcze wyżej. Bardzo dobrze rozpoczęła drugi przejazd, jednak w środkowej części trasy popełniła błąd i wytraciła prędkość, co kosztowało ją kilkadziesiąt setnych sekundy. Gdyby nie to, mogłaby zająć nawet czwarte miejsce.

Po pierwszym przejeździe prowadziła Shiffrin o 0,02 s przed rodaczką Niną O'Brien i 0,08 przed Gut-Behrami. Słynnej Amerykance nie udało się jednak sięgnąć po siódmy złoty medal mistrzostw świata. Minimalnie wyprzedziła ją Szwajcarka, która w Cortinie d'Ampezzo już po raz trzeci stanęła na podium - wcześniej wygrała supergigant i była trzecia w zjeździe.

25-letnia Shiffrin także zdobyła we Włoszech już trzy medale, każdy innego koloru (była także najlepsza w kombinacji i trzecia w supergigancie). Na kolejny ma szansę w sobotę w ulubionym slalomie, w którym była najlepsza w czterech ostatnich mistrzostwach.

Liensberger także jest już multimedalistką włoskich zawodów. Była najlepsza w slalomie równoległym, ex aequo z Włoszką Martą Bassino, która z kolei została największą przegraną czwartkowego giganta. Liderka Pucharu Świata w tej konkurencji zajęła dopiero 13. miejsce.

Polek już nie zobaczymy

To były ostatnie polskie starty w Cortinie d'Ampezzo. Kobietom do rozegrania pozostał sobotni slalom, którego Gąsienica-Daniel i Łuczak nie mają w planach. W piątek o medale w slalomie gigancie będą rywalizować mężczyźni.

To były ostatnie polskie starty w Cortinie d'Ampezzo. Kobietom do rozegrania pozostał sobotni slalom, którego Gąsienica-Daniel i Łuczak nie mają w planach. W piątek o medale w slalomie gigancie będą rywalizowali mężczyźni.