Kwalifikacje przebrnęło jeszcze 11 Polaków - wszyscy, którzy zostali zgłoszeni do zawodów.

Reklama

Zawodnik KS Eve-nement Zakopane przyznał, że według planu treningowego sprzed miesiąca nie miał startować latem na obiekcie im Adama Małysza. W połowie lipca w dalszym ciągu miał ciężko pracować. Jednak ostatecznie udało się pogodzić to z występem w LGP.

Nie spodziewałem się, że to tak dziś będzie wyglądać. Po cichu liczyłem, że zajmę miejsce w okolicach pierwszej "10". Jednak ja i tak bardziej skupiałem się nad elementami takimi, jak dobre ruszenie z belki, a potem wszystkim co jest tego konsekwencją. Pamiętajmy, że dopiero pierwszy dzień za nami, pozostały jeszcze dwa. Wszystko się może wydarzyć - studził nieco apetyty kibiców na jego zwycięstwo w sobotę i niedzielę (drugi konkurs indywidualny).

Piątkowe zwycięstwo było konsekwencją m.in. dobrego rozpoczęcia próby przez Stocha.

To jest to, nad czym wciąż pracuję. Wiem, że jest to element, który mogę wciąż poprawić. Od zakończenie zimy pracowałem nad pozycją najazdową, aby może nie zwiększyć koniecznie prędkość dojazdową, co udoskonalić ułożenia ciała - dodał zawodnik.

Trener biało-czerwonych Michal Dolezal miał powody w piątek do zadowolenia. Miał jednak uwagi do swoich podopiecznych.

Chciałem, aby zawodnicy pokazali dziś to, co na treningach. Nie do końca tak było. Trzeba jednak pamiętać, że są to pierwsze zawody. Można było zauważyć, że młodzi zawodnicy bardzo chcieli się dobrze zaprezentować. Jednak plan na dziś został zrealizowany. O to chodziło - powiedział szkoleniowiec.

W trakcie kwalifikacji niegroźny – jak się okazało – upadek miał Stefan Hula.

W miejscu gdzie upadłem było trochę błota, więc trochę się ubrudziłem. Jednak nic mi się nie stało. Wszystko jest w porządku. Myślę, że za bardzo chciałem dobrze wylądować. Specjalnie skróciłem nieco skok. Jednak spadłem z wysoka i takie były konsekwencje - podkreślił zawodnik pochodzący ze Szczyrku.

rcz/ krys/