31-letni narciarz wskazał, że "początek końca jego kariery" rozpoczął się 19 lipca 2019 roku w Wiśle, gdzie podczas upadku zerwał więzadła krzyżowe w lewym kolanie, uszkodził łękotkę i w efekcie przeszedł aż cztery operacje.

Ten dzień miał dla mnie poważne konsekwencje i zmienił znacząco moją karierę oraz życie - powiedział Norweg agencji prasowej NTB i zaznaczył, że w niedzielę stanie po raz ostatni na szczycie skoczni, której rekord przez dwa lata należał do niego.

Reklama

Mistrz świata na dużej skoczni z Falun (2015) i drużynowy w lotach narciarskich z Kulm (2016) 15 lutego 2015 roku ustanowił w Vikersund rekord w długości skoku rezultatem 251,5 m. Wynik ten został poprawiony dwa lata później na tym samym obiekcie przez Austriaka Stefana Krafta - 253,5 metra.

Skoczek planuje teraz zająć się trenerką. Odpowiednie kursy już ukończył i otrzymał propozycję od gimnazjum sportu wyczynowego NTG w Lillehammer, gdzie już od kilku miesięcy pracuje.

Jestem realistą i dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że nawet jeżeli noga będzie sprawna na 100 procent, to jeszcze nie wszystko, aby powrócić na najwyższy poziom. Nie chcę jednak porzucać dyscypliny, którą kocham, więc chcę być trenerem, ponieważ czuję, że mam dużo do przekazania - zaznaczył.

Zbigniew Kuczyński