Zacięta walka od pierwszych piłek
Półfinałowe spotkanie Świątek z Pegulą od początku stało na bardzo wysokim poziomie. Kibice oglądali długie wymiany, efektowne zagrania i wiele gemów rozstrzyganych dopiero po grze na przewagi. Mecz trwał dwie godziny i 47 minut.
Było to już 13. starcie obu tenisistek. Bilans nadal pozostaje korzystny dla Polki, ale jej przewaga nad Amerykanką zmalała do jednego zwycięstwa. Świątek prowadzi 7-6.
Pierwszy set rozpoczął się od serii przełamań. Jako pierwsza swój serwis ustabilizowała Pegula, która wyszła na prowadzenie 4:2. Świątek szybko odpowiedziała i odrobiła stratę, jednak przy stanie 5:5 ponownie straciła podanie.
Amerykanka serwowała następnie na zwycięstwo w secie i wykorzystała już pierwszą piłkę setową. O losach partii przesądził prosty błąd Polki przy siatce.
Świątek odpowiedziała w drugim secie
W drugiej odsłonie inicjatywę przejęła sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych. Świątek objęła prowadzenie 4:2, ale Pegula ponownie pokazała dużą odporność i doprowadziła do remisu.
Końcówka seta należała jednak do Polki. Świątek wygrała dwa kolejne gemy, triumfowała 6:4 i doprowadziła do decydującej partii.
Jeden gem przesądził o awansie Peguli
Także początek trzeciego seta układał się po myśli Świątek. Polka prowadziła 3:1 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do awansu do finału.
Pegula nie zamierzała jednak rezygnować. Amerykanka odrobiła stratę i wyrównała na 3:3. Kluczowy okazał się dziewiąty gem. Świątek przy własnym serwisie przegrywała 0-40. Obroniła trzy break pointy, ale chwilę później ostatecznie została przełamana.
Pegula wyszła na prowadzenie 5:4 i przy własnym podaniu nie zmarnowała szansy na zakończenie spotkania. Wygrała trzecią partię 6:4 i zapewniła sobie miejsce w finale.
Świątek spadnie w rankingu WTA
Półfinałowa porażka będzie miała konsekwencje dla pozycji Polki w światowym rankingu. W poniedziałkowym notowaniu Świątek spadnie na ósme miejsce. Pegula, niezależnie od wyniku finału, pozostanie trzecią rakietą świata.
