W drodze do półfinału polsko-amerykański duet nie stracił seta. Zmierzył się m.in. z rozstawionymi z "szóstką" Czeszką Kvetą Peschke i Holenderką Demi Schuurs oraz z występującymi z "12" Laurą Siegemund i Wierą Zwonariową, zwyciężczyniami tegorocznego US Open. Niemka i Rosjanka skreczowały po przegraniu pierwszego seta.

Reklama

Gdy w pierwszym secie piątkowego pojedynku Świątek i Melichar prowadziły 5:2, wydawało się, że są na dobrej drodze, by szybko awansować do finału. Od stanu 2:2 19-letnia tenisistka z Raszyna i jej starsza o osiem lat partnerka zapisały na swoim koncie oba kolejne gemy serwisowe rywalek. Polka grała wówczas na dużym luzie i wychodziło jej niemal wszystko. Siódmy gem był najdłuższym w tej odsłonie - składał się z 17 punktów. Guarachi i Krawczyk sześć razy były o krok od rozstrzygnięcia go na swoją korzyść, ale ostatecznie pierwszego "break pointa" wykorzystały ich przeciwniczki.

Gdy Świątek i Melichar brakowało już tylko gema do wygrania tej odsłony sytuacja jednak całkowicie odmieniła. Przy stanie 5:2 duet ten stracił podanie przy serwisie Amerykanki, a następnie Polki. Ta ostatnia na koniec 10. gema zaliczyła trzy błędy z rzędu. Coraz bardziej widać było też po niej emocje. Tie-break od początku układał się po myśli Chilijki i zawodniczki z USA, które prowadziły 4-0.

Podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego w dalszym ciągu miała gorszy okres w grze. Ona i jej partnerka zmniejszyły jeszcze chwilowo straty (4-3), a potem obroniły dwie piłki setowe, ale po zagraniu Krawczyk przy siatce spasowały. Ta odsłona trwała 74 minuty, czyli mniej więcej tyle co najdłuższe z dotychczasowych meczów Świątek w singlu.

Zmarnowana szansa zadziałała na nią i Melichar mobilizująco. W drugiej partii od stanu 1:1 nie oddały rywalkom już żadnego gema.

Decydujący set obfitował w przełamania. Kibice obejrzeli ich siedem, z czego od wyniku 1:1 sześć z rzędu. Polka znów przeżywała każde nieudane zagranie. W drugiej połowie tej partii zaś razem z Amerykanką miały dwukrotnie zastrzeżenia do decyzji sędziego. W dziewiątym gemie cztery razy doprowadziły do równowagi, ale ostatnie słowo należało do przeciwniczek, które przy serwisie Krawczyk wreszcie uniknęły straty podania. Po ostatniej akcji w tym gemie zła Świątek rzuciła rakietą o kort. Następnie ona serwowała, a rywalki odskoczyły na 40:0. Zawodniczka z Raszyna i Melichar obroniły dwie piłki meczowe, ale przy kolejnej rozpaczliwie biegnąca do piłki Polka wyrzuciła ją na aut. Pojedynek trwał dwie i pół godziny.

Świątek jest drugą w historii osobą z Polski, która w zmaganiach na kortach im. Rolanda Garrosa dotarła do półfinału zarówno w singlu, jak i w deblu. Jadwiga Jędrzejowska w 1939 roku w pierwszej konkurencji zatrzymała się na finale, a w drugiej sięgnęła po tytuł. Dwa lata wcześniej zaś w zmaganiach indywidualnych zakończyła występ na czołowej "czwórce".

19-letnia tenisistka z Raszyna dopiero po raz drugi startowała w deblu w zmaganiach tej rangi. W US Open 2019 razem z Magdą Linette odpadły w drugiej rundzie.

W finale singla Świątek wystąpi w sobotę, a po drugiej stronie kortu stanie rozstawiona z "czwórką" Amerykanka Sofia Kenin.

Guarachi i Krawczyk w niedzielnym finale debla zagrają z występującymi z "dwójką" Francuzką Kristiną Mladenovic i Węgierką Timeą Babos.

Wynik półfinału gry podwójnej kobiet:

Alexa Guarachi, Desirae Krawczyk (Chile, USA, 14) - Iga Świątek, Nicole Melichar (Polska, USA) 7:6 (7-5), 1:6, 6:4.

Reklama