W pierwszym, trwającym 75 minut secie było wszystko, za co kibice kochają tenis. Długie wymiany piłki, zwroty akcji, wielkie emocje. Radwańska przegrywała w bytomskiej hali 1:3, później wygrała cztery gemy i wydawało się, że ma mecz pod kontrolą. Tymczasem Pigossi nie zrezygnowała i w efekcie był remis 6:6. Wtedy zaczęły się prawdziwe emocje. Brazylijka prowadziła w tie-breaku 6-1 i nie wykorzystała pięciu piłek setowych. Szanse na wygraną miała też Polka, jednak ostatecznie cieszyła się jej rywalka.

Reklama

Druga partia była też zacięta, ale zdecydowanie krótsza. Polka po przełamaniu serwisu przeciwniczki na 3:2 oddała już tylko jednego gema.

Pigossi prowadziła w trzecim secie 4:0, ale wtedy Radwańska zaczęła odrabiać straty. Udało się jej się to tylko częściowo. Bardzo cierpliwie grająca w obronie Brazylijka rozstrzygnęła na swoją korzyść niemal trzygodzinny mecz.

We wcześniejszym piątkowym pojedynku Magdalena Fręch pokonała Carolinę Meligeni-Alves 6:4, 6:3.

Kolejne dwa single i ewentualnego debla zaplanowano na sobotę. Mecz toczy się do trzech zwycięstw. Stawką bytomskiej rywalizacji jest awans do przyszłorocznych baraży o prawo gry w finałowym turnieju Billie Jean King Cup (dawniej Puchar Federacji).