Dziennik Gazeta Prawana logo

Kibice zadbali o wyjątkową oprawę meczu Sereny Williams

30 sierpnia 2022, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Serena Williams
<p>Serena Williams</p>/PAP/EPA
Zapowiadająca rychły koniec kariery Serena Williams wygrała z Danką Kovinic z Czarnogóry 6:3, 6:3 i awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego US Open w Nowym Jorku. Kibice zadbali o wyjątkową oprawę meczu, który mógł być ostatnim w wykonaniu amerykańskiej tenisistki.

Występ 23-krotnej triumfatorki imprez tej rangi i przez to najbardziej utytułowanej tenisistki w historii był kulminacyjnym punktem pierwszego dnia zmagań w Narodowym Centrum Tenisa im. Billie Jaen King. Uwaga prawie 30 tys. kibiców na korcie im. Arthura Ashe'a, największej arenie kompleksu, zwrócona była tylko na nią. Prawie 41-letnia zawodniczka nie zawiodła i cała otoczka, która miała być ostatecznym hołdem fanów i pożegnaniem odchodzącej gwiazdy okazała się przedwczesna.

Williams świeciła pełnym blaskiem

Wyjściu Williams na kort towarzyszyła owacja kibiców. Pojawiła się też kartoniada z napisem "G.O.A.T", "G.O.A.T", czyli "Greatest Of All Time"; tzn. najlepsza w historii. Były też głośna muzyka i film, który przypomniał jej sześć zwycięstw w Nowym Jorku.

Amerykanka pokonała emocje, wzruszenie i świetnie odnalazła się w tej atmosferze. W czarnym stroju zdobionym diamentami, które znajdowały się zarówno na jej sukience, opasce na włosy, jak i specjalnych butach, tworząc logo producenta i otaczające je gwiazdy, po raz kolejny zaświeciła pełnym blaskiem.

Dwie godziny później ponownie zabrała z krzesła swoją tenisową torbę i dumna zeszła do szatni po jednej z największych i najważniejszych wygranych w karierze. Zajmująca 605. miejsce w rankingu światowym jego była liderka, która prowadziła przez 319 tygodni, pokonała 14 lat młodszą i 80. na liście WTA Kovinic 6:3, 6:3.

Ten sukces też miał wymiar historyczny, bo Williams wygrywała z rywalkami z 48 różnych krajów świata, ale do poniedziałku nie było w tym zestawieniu Czarnogóry.

Bill Clinton na trybunach

Dokonała tego pod okiem męża Alexisa Ohaniana, córki Olimpii i oddanej publiczności, wśród której były gwiazdy takie, jak pięściarz Mike Tyson, alpejka Lindsey Vonn, przedstawiciele świata filmu Hugh Jackman i Spike Lee oraz Bill Clinton, który był prezydentem USA, gdy Williams w 1999 roku triumfując w US Open zaczęła tworzyć swoją sportową legendę.

A bohaterka wieczoru zaprezentowała wszystko to, co przez lata było jej znakiem firmowym na korcie - zawziętość, ambicję, okrzyki radości, mobilizacji, ale i złości czy zaciśniętą pięść po udanych zagraniach.

Ekscytacja kibiców sięgnęła zenitu przed piłką meczową, kiedy chyba wszyscy na trybunach wstali, by uwiecznić ten moment na telefonach. - podkreślił na trybunie prasowej dziennikarz "New York Timesa”, który sporo wielkich tenisowych historii widział i opisał.

- przyznała później Williams, która wiele dokonała nie tylko w sporcie, ale wywarła olbrzymi wpływ na amerykańskie społeczeństwo.

- przyznała Tia Green, 50-latka z Oklahama City, która wybrała się do Nowego Jorku z czterema kuzynami.

Druga rakieta globu kolejną rywalką

Williams po meczu zamieniła też kilka zdań z inną legendą tenisa i patronką nowojorskiego kompleksu Billie Jean King, która była ubrana żakiet w kolorze fuksjowym.

- wyjaśniła zdobywczyni łącznie 39, a 12 w singlu, tytułów wielkoszlemowych.

- zwróciła się King do Williams.

Z kolei gwiazda amerykańskiej telewizji Oprah Winfrey podziękowała tenisistce za to, że pokazała, jak być jednocześnie potężnym i nieustraszonym, ale i pełnym wdzięku.

– powiedziała Winfrey.

W amerykańskich mediach szeroko komentowane jest zwycięstwo Williams, która - jak podkreślili organizatorzy US Open - została dopiero czwartą tenisistką w Erze Open, trwającej od 1968 roku, które wygrały mecze w czterech różnych dekadach swojego życia. Wcześniej dokonały tego pochodząca z Czech Amerykanka Martina Navratilova, Japonka Kimiko Date i... starsza siostra Sereny - Venus.

"Ostatni taniec trwa", "Serena zapewniła ekscytujący premierowy wieczór", "Williams wciąż w trasie", "Serena Williams przedłuża swoją wyjątkową karierę" - to niektóre tytuły prasowe i internetowe.

W środę na drodze zwyciężczyni 73 zawodowych turniejów stanie druga obecnie rakieta globu - Estonka Anett Kontaveit.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProsty quiz z geografii. Każdy powinien trafić przynajmniej 6/10. Mistrzowie nie popełnią błędu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj