Informację potwierdziło brytyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości, które przekazało, że tenisista opuścił zakład karny Huntercombe w Oxfordshire.
- przekazał natomiast odpowiedzialny za politykę imigracyjną brytyjski Home Office.
Mimo, że jego wyrok miał obejmować co najmniej 15 miesięcy pozbawienia wolności, Becker skorzystał z przyśpieszonej ścieżki prawnej, która przewiduje ekstradycję do kraju pochodzenia, jeśli spełnione zostaną określone warunki. Z tej formy w ubiegłym roku skorzystało już 1136 osadzonych cudzoziemców.
Becker w Niemczech będzie mógł odbyć pozostałą część kary, bez możliwości powrotu do Wielkiej Brytanii, aż do wygaśnięcia wyroku.
55-latek, mieszkający w Wielkiej Brytanii od 2012 roku, oskarżony został o oszustwa związane z ogłoszonym bankructwem. Postawiono mu 24 zarzuty na podstawie ustawy o upadłości majątkowej, za okres od maja do października 2017 roku.
Sześciokrotny zwycięzca wielkoszlemowych turniejów oskarżany był o zatajanie informacji, w tym bankowych, które mogły pomóc w spłacie długów. „Boom Boom” Becker ukrywał m.in. kilka nieruchomości i około 1,8 miliona funtów (2,1 miliona euro). W akcie oskarżenia wskazywano m.in., że nie przekazał niektórych swoich trofeów z Wimbledonu i Australian Open.
Becker zaprzeczył wszystkim zarzutom związanym z postępowaniem sądowym tłumacząc się, że współpracował w postępowaniu upadłościowym, zaoferował swoją ślubną obrączkę a swoje działania opierał na sugestiach doradców.
W 2002 roku w Niemczech tenisista został skazany za unikanie podatków, jednak jego wyrok warunkowo zawieszono.
Niemiecki tenisista w roku 1985, mając 17 lat, został najmłodszym zwycięzcą Wimbledonu w singlu. Przydomek "Boom Boom” nadano mu za jego sposób gry na korcie. Jego dynamika, siła i młodzieńczy entuzjazm uczyniły go ulubieńcem londyńskiej publiczności. W trakcie kariery zwyciężył w sześciu wielkoszlemowych turniejach. W sumie wygrał 49 tenisowych imprez. Zdobył też złoty medal olimpijski w Barcelonie (1992).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.