Dziennik.plSport

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Polska siatkarka: Zostałam oszukana

2010-02-08 | Ostatnia aktualizacja: 21:34 | Komentarze: 0 | skomentuj
Polska siatkarka: Zostałam oszukana

Polska siatkarka: Zostałam oszukana / Inne

Siatkarka Milena Sadurek zdecydowała się na desperacki krok. Opuściła Rumunię i zespół Metal Galati, który od kilku miesięcy zalegał z wypłatą jej pensji. "Straciłam wiarę" - mówi zawodniczka "Przeglądowi Sportowemu".

PRZEGLĄD SPORTOWY: Nie jest już pani zawodniczką Metalu Galati. Spakowała pani walizki i wyjechała z Rumunii. Desperacja była tak duża?

MILENA SADUREK: Miałam już dość tego co działo się w Metalu. Jak długo można słuchać obietnic i kłamstw? Jak długo można pracować bez wynagrodzenia? W Galati dostałam tylko pierwszą, październikową pensję. Od tamtego czasu na moje konto nic nie wpłynęło. Zamiast pieniędzy karmiono nas kolejnymi obietnicami. Prezes klubu (Corneliu Mangalea - przyp. red.) obiecywał, że lada chwila pieniądze będą, że za kilka dni ureguluje zaległości. Niestety, te kilka dni przeciągało się w nieskończoność. Byłyśmy oszukiwane.

PS: Zostawiła pani zespół w trudnym momencie przed meczami play-off Ligi Mistrzyń. Trener i koleżanki nie mieli pretensji?

Najmniejszych. Wszyscy rozumieją moją decyzję. Inne dziewczyny zrobiłyby to samo, gdyby nie to, że nie mają wyjścia. Rumunki nie dostały jeszcze pieniędzy za poprzedni sezon, ale wciąż się łudzą, że coś od prezesa dostaną. Tylko dlatego zostały jeszcze w klubie. Ja straciłam wiarę.

PS: Jak to się stało, że klub wpadł w takie tarapaty?

Metal Galati to klub zarządzany i sponsorowany przez jednego człowieka. Prezes klubu jest bogatym człowiekiem, właścicielem dużego przedsiębiorstwa. Niestety, z powodu kryzysu gospodarczego wpadł w kłopoty, które automatycznie przeniosły się na klub. Przypomina to sytuację Gosi Glinki w Murcii. Tam też prezesem był bogaty człowiek, który w pewnym momencie przestał płacić i Gośka została bez pensji. Musiała się sądzić.

PS: Pani też idzie do sądu?

Oczywiście. Będę się domagała wypłacenia całego podpisanego kontraktu. Mam świadomość, że proces będzie trwał długo, ale jakie mam wyjście?

PS: Może, mimo wszystko, warto było dać prezesowi szansę i zostać w Galati? Przecież we wszystkich ligach okna transferowe są już pozamykane.

Czytaj dalej >>>

Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane