"Trasę wizytowali sędziowie, trenerzy, delegaci techniczni Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) i gospodarze. Niedopatrzono się uchybień, uznając ją za bezpieczną. Na wszelki wypadek wyrównaliśmy zakręt zaokrąglając go" - powiedział wiceszef Komitetu ds. sportowych, Tim Gaida.

Kierownictwo reprezentacji Słowenii zarzuciło organizatorom igrzysk niedołożenie należytych starań, w wyniku których trasa biegu kobiet była niebezpieczna. Petra Majdic na jednym z zakrętów nie zdążyła wyhamować i zjechała z trasy do głębokiego rowu.

Doznała dotkliwych stłuczeń wewnętrznych m.in. złamania żeber i uszkodzenia płuc. Mimo wypadku, w którym złamała narty i kijki, stanęła na starcie sprintu i zajęła w nim trzecie miejsce, za Norweżką Marit Bjoergen i Justyną Kowalczyk.

Obrażenia były jednak na tyle poważne, że Słowenka po sprincie wycofała się z igrzysk. Potem ogłoszono, że już w ogóle nie wystartuje w tym sezonie.