Rosjanki powtórzyły sukces sprzed czterech lat, z olimpiady w Turynie, kiedy to po raz pierwszy sztafetę biathlonistek rozegrano na tym dystansie (wcześniej biegały 4 x 7,5 km).

Przewaga złotych medalistek, które pobiegły w składzie: Swietłana Sliepcowa, Anna Bogalij-Titowiec, Olga Miedwiedcewa, Olga Zajcewa, była na mecie zdecydowana. Francuzkom do rywalek zabrakło 32,8 s. Rosjanki perfekcyjnie pobiegły i strzelały. Na 40 strzałów tylko trzy razy spudłowały. Praktycznie od trzeciej zmiany biegły niezagrożone po złoto.

Francuzki, które stawały na najniższym stopniu podium zarówno w ZIO 2006 jak i MŚ 2009, wywalczyły srebro, pomimo dwóch rund karnych. Świetnie na ostatniej zmianie pobiegła Sandrine Bailly, która zniwelowała sporą stratę do Andrei Henkel.

Wcześniej wydawało się, że drugie miejsce, tak jak przed rokiem na MŚ w południowokoreańskim Pyeongchang i w Turynie w 2006 roku, zajmą Niemki. Zwłaszcza, gdy na trzeciej zmianie aż dwie rundy karne zarobiła brązowa medalistka olimpijska w sprincie, Francuzka Marie Dorin. W tym momencie do rywalizacji o medale na chwilę włączyły się Ukrainki, Białorusinki i Norweżki, które miały półminutową stratę do "srebra".

Na ostatniej zmianie dochodziło do ciągłych przetasowań. Kolejne doświadczone zawodniczki zaliczały wpadki na strzelnicy. M.in. sześciokrotna mistrzyni świata, zdobywczyni dwóch złotych medali podczas igrzysk w Salt Lake City - Henkel. W decydującym momencie musiała doładowywać, podczas gdy piorunującym finiszem popisywała się Bailly - zdobywczyni Kryształowej Kuli za zwycięstwo w Pucharze Świata w sezonie 2004/2005.

czytaj dalej


Francuzka szybko zniwelowała sześciosekundową stratę po ostatnim strzelaniu do Niemki i linię mety minęła cztery sekundy wcześniej od przeciwniczki.

Czwarte miejsce zajęły Norweżki, które zanotowały prawie minutową stratę do zwyciężczyń.

W ekipie niemieckiej zabrakło Magdaleny Neuner, która z Vancouver przywiezie dwa złote i jeden srebrny medal. 23-letnia biathlonistka, triumfatorka olimpijskiego biegu na dochodzenie i ze startu wspólnego oraz wicemistrzyni w sprincie, oświadczyła we wtorek, że "jest wyczerpana psychicznie" i rezygnuje z rywalizacji w biegu rozstawnym.

Polki wypadły znacznie poniżej oczekiwań. Był to ich najgorszy występ w sztafecie w tym sezonie. Na strzelnicy zupełnie pogubiła się Magdalena Gwizdoń - nie dość, że wykorzystała wszystkie sześć dodatkowych naboi, to jeszcze zarobiła karną rundę. Przed nią startowała Krystyna Pałka, która spudłowała czterokrotnie. Po dwóch zmianach biało-czerwone biegły prawie na samym końcu stawki.

Dopiero Weronika Nowakowska i Agnieszka Cyl zanotowały przyzwoity występ. Miały tylko po jednym doładowaniu i zdołały awansować o kilka pozycji. Do 11. miejsca, które zajęły Włoszki, zabrakło im zaledwie 0,1 s.