Dziennik Gazeta Prawana logo

Pyrek: Boże, dlaczego?

19 sierpnia 2008, 07:24
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Gdzieś jest zapisane, że nie jest mi dane zdobyć olimpijski medal" - podsumowała ze łzami cieknącymi po policzkach udział w finałowym konkursie skoku o tyczce Monika Pyrek, która z wynikiem 4,70 zajęła piąte miejsce.

Polska tyczkarka nie potrafiła sobie wytłumaczyć, czemu już z trzecich igrzysk olimpijskich wraca bez medalu. "Może nie mam takich możliwości, by skakać wyżej, może odpowiedniego charakteru. Ja mam lęk wysokości i boję się... Nie jestem fajterką, nie jestem agresywna, to nie leży w mojej naturze i nic nie poradzę, nie zmienię się. Na domiar złego trafiłam na erę fenomenek. Boże, dlaczego?" - mówiła, ciągle poprzez łzy, wicemistrzyni świata w Helsinek 2005.

Pyrek przyznała, że wpływ na jej występ na pewno miała słabsza postawa Anny Rogowskiej. Przypomnijmy, że brązowa medalistka z Aten wczorajszą rywalizację zakończyła dopiero na 10. miejscu. "Ania zaliczyła jedynie 4,45. I też nie wiem dlaczego. Ja po swoich próbach byłam przekonana, że mogę jeszcze wyżej i wyżej. Natomiast ostatnia próba na 4,75 była tragiczna. Sport jest brutalny" - zakończyła Pyrek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj