Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski szczypiornista dorabia w biurze windykacyjnym

12 października 2007, 15:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tomasz Tłuczyński to największy oryginał w wicemistrzowskiej drużynie Bogdana Wenty. Zawodnik Hannoveru Burgdorf dorabia sobie do pensji, pracując pięć dni w tygodniu w biurze windykacyjnym. "Ten chłopak całe życie egzekwuje. Na parkiecie rzuty karne, a poza nim długi" - mówią DZIENNIKOWI koledzy z kadry.

"To nie do końca jest tak" - wyjaśnia Tłuczyński. "Ja nie ganiam po mieście i nie ściągam od ludzi pieniędzy. Zajmuję się odbieraniem telefonów i papierkową robotą" - dodaje.

Co go skłoniło go do podjęcia pracy? Przecież nie jest biedny - w klubie zarabia aż 5 tysięcy euro miesięcznie. "Poszedłem do biura pół roku temu, by w ten sposób zwalczyć swoje lenistwo. Wstawałem w południe, bo zespół z Hanoweru ma treningi tylko raz dziennie, około siedemnastej. W pewnym momencie powiedziałem sobie: człowieku, weź się za siebie, nie bądź takim śpiochem, bo tracisz pół życia!" - mówi piłkarz.

Teraz wstaje z łóżka o 8 rano. Godzinę później jest już w pracy. Zostaje w niej do 11.30. "W firmie traktują mnie świetnie. Może dlatego, że moje biuro jest jednym ze sponsorów klubu? No, w każdym razie jest miło i co ważne, nie muszę jak cała reszta ubierać się w garnitury, za którymi nie przepadam. Wystarczy, że założę dżinsy i koszulkę i jest OK" - mówi Tłuczyński.

Jak twierdzi, nigdy nie był świadkiem żadnej nieprzyjemnej sceny egzekwowania długów. "W terenie dochodzi czasem do awantur pomiędzy moimi współpracownikami a dłużnikami. Na szczęście w biurze jest spokojnie. Drastyczne zdarzenia znam co najwyżej z filmu "Komornik" - opowiada.

Polak jest prawdziwym bohaterem zespołu, w którym gra. "Gdy przyszedłem na pierwszy trening po mundialu, byłem bardzo mile zaskoczony. Koledzy długo bili mi brawo, a potem ofiarowali wiele prezentów. Między innymi polską flagę z niemieckim napisem: gratulujemy wicemistrzostwa, a także doskonałe cygara" - cieszy się szczypiornista.

Jak widać, Tłuczyński czuje się w Hanowerze świetnie, mimo że występuje tylko drugiej lidze niemieckiej. "By zmienić barwy, musiałbym dostać naprawdę wyjątkową propozycję. Zarówno pod względem finansowym, jak i sportowym. No i nowy klub powinien mi zagwarantować jakąś pracę rano, żebym znów się nie rozleniwił" - żartuje 27-letni szczypiornista.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj