Po regulaminowym czasie gry i dogrywce Club Brugge prowadził 1:0. Pierwszy mecz we Wronkach Lech wygrał 1:0.

"Nie ukrywam, że trudno być zadowolonym po przegranym meczu, tym bardziej, że zadecydowały rzuty karne. To jest zawsze loteria. Mój zespół popełniał być może trochę błędów taktycznych, ale nie mam pretensji o zaangażowanie podczas meczu. Przełomowym momentem spotkania było nieuznanie w pierwszej połowie bramki zdobytej przez Semira Stilicia. Naprawdę nie rozumiem decyzji irlandzkiego sędziego. Gratuluję drużynie z Brugii awansu do fazy grupowej. Okazało się w dzisiejszym spotkaniu, że zbyt mało mamy atutów formacji ofensywnej. Karnych - przyznaję to - specjalnie nie ćwiczyliśmy" - powiedział po meczu Jacek Zieliński, trener Lecha.

"Jestem bardzo szczęśliwy ze zwycięstwa. Bardzo mocno wierzyliśmy w wygraną. Wiedzieliśmy, że będzie to trudny mecz i że musimy być cierpliwi. Lech w rewanżu, mając w zanadrzu jedną bramkę, bardziej angażował się w defensywie. To nie znaczy, że nie stwarzał sytuacji podbramkowych. U nas jednak Stijn Stijnen bronił bardzo dobrze. Nie chcieliśmy doprowadzić do rzutów karnych, ale ostatecznie wygraliśmy. Uważam, że w przekroju obydwu spotkań nasz zespół był lepszy. Nie mam czasu na świętowanie tego sukcesu, ponieważ w niedzielę mamy derby. Cieszę się bardzo z awansu, dla drużyny będzie to kolejne doświadczenie w spotkaniach z dobrymi przeciwnikami. Piątkowym losowaniem w Monako zupełnie się nie interesuję i tak na nic nie będę miał wpływu" - stwierdził z kolei Adrie Koster, szkoleniowiec Club Brugge.