Wisła już w pierwszych minutach zdobyła prowadzenie. Gola w zamieszaniu podbramkowym strzelił Dariusz Dudka. Krakowianie kontrolowali przebieg spotkania i wydawało się, że lada moment zdobędą kolejną bramkę. Zamiast jednak skupić się na meczu, piłkarze Wisły zaczęli grać chamsko i dyskutować z arbitrem. Zaczęło się od Tomasza Dawidowskiego, który w 32. minucie dostał żółtą kartkę za dyskusję z sędzią Markiem Mikołajewskim.

Trzy minuty później doszło do rękoczynów pomiędzy Jacobem Burnsem a Mariuszem Muszalikiem. Skończyło się na kartoniku dla Australijczyka. W chwilę później z boiska za uderzenie łokciem w twarz Marcina Kokoszki wyleciał Jean Paulista. "To nie było umyślne zagranie z mojej strony. Przecież nic nie złamałem piłkarzowi Odry" - tłumaczył potem brazylijski napastnik.

To nie był koniec "popisów" Wiślaków. W 45. minucie z boiska wyrzucony został Marcin Baszczyński. "Dostał czerwoną kartkę za obelżywy, wulgarny gest środkowym palcem w stronę kibiców" - tłumaczył "Faktowi" po meczu arbiter spotkania.

W drugiej połowie Odra grała z Wisłą na jedną bramkę. Gole były tylko kwestią czasu. Najpierw do siatki trafił Jakub Grzegorzewski, a potem swojego pierwszego gola w lidze zdobył czeski pomocnik Daniel Rygel.

To, że wodzisławianie nie zdobyli więcej bramek, jest zasługą kapitalnie broniącego Emiliana Dolhy. Rumun kilka razy błysnął. Po meczu o mało co nie zlinczował jednak sędziego. "Jesteś dziennikarzem? To napisz, że ktoś taki nie powinien sędziować. I trzeba o tym głośno mówić" - wściekał się w rozmowie z "Faktem" Dolha.