"Polscy piłkarze nie mają się czego obawiać. Poza upałami, nic groźnego na Zakaukaziu im nie grozi" - zapewniał Jan de Zeeuw. Menedżer reprezentacji na lotnisku niemal przez cały czas rozmawiał przez telefon, załatwiając ostatnie sprawy.

De Zeeuw zadbał o należytą ochronę nawet na lotnisku Ławica. "Jak widzicie, ochroniarze obserwują każdy krok naszych piłkarzy. Na miejscu w Baku i Erewaniu będzie podobnie. Nawet mysz się nie przeciśnie do hotelu" - twierdzi Holender, który już kilka tygodni temu odbył rekonesans po Zakaukaziu.

"Dbamy o każdy szczegół. Dlatego nasi kucharze są już na miejscu od kilku dni i przygotowują odpowiednie posiłki. Kiedyś różne przypadki się zdarzały. A ponieważ gramy o wielką stawkę, dlatego nie możemy niczego zaniedbać – mówi "Faktowi" de Zeeuw.

Jedynym zmartwieniem menedżera polskiej reprezentacji jest klimat. "Niestety, akurat w tym temacie jestem bezsilny. Co z tego, że gramy wieczorem. I tak będzie niesamowita duchota. Dobrze, że we Wronkach ostatnio mieliśmy upały. Leo nawet celowo przeprowadzał treningi w ciągu dnia, żeby nasi piłkarze oswoili się w wysiłkiem w takich klimatycznych warunkach" - twierdzi Jan de Zeeuw.