Były prezes Arki Gdynia Jacek M., dyrektor Zagłębia Lubin Jerzy F. czy też członek zarządu PZPN Wit Ż. przez lata oszukiwali kibiców, którzy musieli oglądać reżyserowane mecze zamiast uczciwej walki o punkty. W końcu za oszustów wzięła się prokuratura, która postawiła zarzuty już ponad 80 osobom z piłkarskiego środowiska.

Do końca czerwca dowody ich winy trafią do rąk członków Wydziału Dyscypliny. Okazuje się jednak, że nie będzie można ich raz na zawsze wykluczyć ze struktur polskiej piłki, bo chroni ich zarząd PZPN, który do tej pory nie zmienił uchwały nakazującej Wydziałowi Dyscypliny umorzenie postępowań dyscyplinarnych wobec osób, które są oskarżane o korupcję - pisze "Fakt".

Nieuczciwi piłkarze, działacze czy sędziowie, którym prokuratura postawiła zarzuty korupcyjne, nadal mogą działać w naszej piłce. Zgodnie z obowiązującą w tej chwili uchwałą, Wydział Dyscypliny co prawda musi wszcząć przeciwko nim postępowanie dyscyplinarne, żeby niemal natychmiast je umorzyć! Bez wyciągania w stosunku do oszustów żadnych konsekwencji - podaje "Fakt".

O tym, że trzeba zmienić fatalną uchwałę, zarząd z wiceprezesem PZPN Eugeniuszem Kolatorem wiedział już w momencie, kiedy prokuratura postawiła zarzuty pierwszej zatrzymanej w związku z aferą korupcyjną osobie. Mimo to nie zrobił tego do tej pory. A przecież zmienić skandaliczną uchwałę członkowie zarządu PZPN mogą w każdej chwili, na każdym posiedzeniu.