Legenda polskiej piłki nożnej idzie jeszcze dalej. "Ukarzmy ich spektakularnie nawet za podejrzenia, bo w sporcie to wystarcza. Ja nie chcę grać w lidze ze złodziejami, którzy oszukiwali kibiców i kupowali mecze" - dodaje w wywiadzie dla "Faktu" słynny "Zibi".

W polskiej piłce nie jest łatwo znaleźć zwolenników szybkiego karania za korupcję.
Bo wiele osób siedzi w szuwarach i boi się nosa wystawić. Zróbmy z nimi szybko porządek i zacznijmy budować nowy regulamin, który wykluczy z polskiej piłki korupcję raz na zawsze. Ja chciałem to zrobić w 1999 roku, ale polskie prawo nie ścigało wtedy jeszcze korupcji w sporcie. PZPN też niezbyt chętnie na to patrzył. Dzisiaj, gdy znamy już liczbę do tej pory zatrzymanych i przesłuchanych przez prokuratorów, przestało mnie to już dziwić.

Ale pan podobno nie chce już karać klubów za przekręty i proponuje zastosowanie zasady grubej kreski.
Bzdura. Zróbmy to w dwa miesiące i zamknijmy sprawę. Ja nie chcę nikogo oszczędzać. Przeciwnie - chcę ukarania wszystkich, ale zróbmy to szybko. Dla mnie nie jest ważne, czy ktoś kupił jeden, czy 25 meczów. Tego nie można robić i trzeba za to surowo karać, ale jak najszybciej. Potem niech prokuratura zbierze dowody na działaczy, piłkarzy i sędziów, a my pozbędziemy się ich z piłki raz na zawsze. Kluby jednak będzie trzeba zostawić w spokoju, bo ile lat mamy ustalać tabelę na podstawie teczek z prokuratury?

Zdaje pan sobie sprawę, że śledczy mogą pogrążyć nawet kilkadziesiąt piłkarskich klubów. Korupcja w naszej lidze przez ostatnie lata była na porządku dziennym.
Tak dużo? Trudno. Polską piłkę trzeba oczyścić i zacząć tworzyć regulaminy, które korupcję wykluczą z piłki raz na zawsze.

A co zrobić z ludźmi zamieszanymi w korupcję?
Nie widzę dla nich miejsca przy piłce. Mnie krew zalewa, gdy widzę, że w wydziale szkolenia sędziów siedzi pan Kowalczyk, którego popisy pod koniec lat dziewięćdziesiątych w finale Pucharu Polski Amica Wronki - Aluminium Konin widziała cała Polska.

Za swój Widzew Łódź może pan ręczyć, że nie korumpował sędziów i obserwatorów?
Od kiedy jestem w klubie, czyli od 2003 roku, ręczę za jego uczciwość rękami, nogami i głową. Ja brzydzę się czymś takim jak korupcja. Widzew w tym czasie nie kupił żadnego meczu. Tego jestem pewny.

Zdaje pan sobie sprawę, że w niektórych klubach właściciele nie wiedzieli do końca o ustawianiu spotkań...
Może i tak gdzieś było. U nas na pewno nie.