Około tysiąca kibiców i reporterów czeka przy murawie. Napięcie rośnie. Nagle pojawia się on - David Beckham. Ubrany w barwy klubowe: złotą koszulkę i czerwone spodenki. Cały czas się uśmiecha i pozdrawia kibiców. Ze strony fanów rozlega się krzyk, naokoło błyskają flesze. Tak wyglądał pierwszy trening "Becksa" w Los Angeles Galaxy.

"Bardzo się cieszę, że dołączył do nas taki zawodnik. Na początku David był trochę nieśmiały, jak każdy nowy piłkarz przybywający do klubu" - opowiada największa do tej pory gwiazda zespołu, London Donovan.

Podobno jeden z kolegów klubowych przywitał Becksa słowami: "Miło Cię poznać. Jak masz na imię?". Żart czy niewiedza? Raczej to pierwsze. Bo nawet siedmioletnie dziecko z biednej chińskiej prowincji wie, kim jest David Beckham...